• Wpisów:100
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 03:52
  • Licznik odwiedzin:11 735 / 1536 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 




Siema..
nie powiem, że nie mam małych zaległości. Bo dobrze wiem, że względem was i tego wszystkiego tu, przespałam cały rundę jesienną. Nie przeczę. Nie będę także zwalała winy na nic wokoło, ponieważ nie o to tutaj chodzi.
Długo zbierałam się by coś napisać, ale najpierw sama musiałam pozbierać się w sobie i złożyć w całość moje życie. Nie będę was zanudzać tym, tamtym. Ważne, że już teraz jest wszystko znacznie lepiej. Skończyłam 15, zaczęłam nowy rok. Tego będę się trzymać, w razie niepowodzenia, niech ktoś mnie (za przeproszeniem) pierdolnie po ryju.
Wszystkiego najlepszego, wam wszystkim.





BVB, Borussia.
Trudno ująć grzecznie w słowa rundę jesienną. Katastrofa? Nie. Tragedia? Nie. Armagedon? No już bliżej.
Szczerze nie wiem, co dzieje się z zespołem i śmiem przypuszczać, że oni sami tego nie wiedzą, łącznie z trenerem. Można i owszem, tłumaczyć to słabą dyspozycją, złym zgraniem, masakryczną atmosferą...
Prawda! Faktem jest to wyżej i faktem jest to, że ile do cholery można mówić "następnym razem będzie lepiej", "zdarza się".
Nie, błędy. Poprawa nic nie da, trzeba rozwiązać to inaczej. Ta cała gula, która blokuje chłopaków jest właśnie w ich wnętrzu. Zagłębiona i trawiąca ich od środka. Kolejne porażki dobijają. Wszyscy widzą to świadomie, jednak podświadomie popadają w depresję.
Nie wiem co może pomóc, jednak wiem, że wsparcie kibiców BYŁO, JEST i BĘDZIE najważniejsze.
Sezonowców pozdrawiam cieplutko dwoma środkowymi palcami.




Dzisiaj też (10/01/2015) zawodnicy Dortmundu dolecieli do Hiszpanii. Tu będą przygotowywać się do rundy rewanżowej w Bundeslidze. Cel jest jasny wznieść się na wyżyny. Dosłownie.
Na miejscu po tradycyjnym rozpoznaniu miejsca rozlosowano przydział pokoi. Z tego co wiadomo Kevin Grosskreutz będzie mieszkał wspólnie z nowym nabytkiem Dortmundu Kevinem Kamplem. Czyli już wiadomo, że Kevin G. idealnie wykona swoje zadanie i po obozie Kevin K. będzie znał już wszystkie klubowe przyśpiewki

Na obóz nie polecieli:
-Mitch Langerak
-Shinji Kagawa
-Pierre-Emerick Aubameyang
Zawodnicy biorą udział w Pucharze Azji i Pucharze Narodów Afryki.
Nie dotarł także kontuzjowany Sven Bender.







Dobrej niedzieli :3
 

 




Siema..
nie powiem, że nie mam małych zaległości. Bo dobrze wiem, że względem was i tego wszystkiego tu, przespałam cały rundę jesienną. Nie przeczę. Nie będę także zwalała winy na nic wokoło, ponieważ nie o to tutaj chodzi.
Długo zbierałam się by coś napisać, ale najpierw sama musiałam pozbierać się w sobie i złożyć w całość moje życie. Nie będę was zanudzać tym, tamtym. Ważne, że już teraz jest wszystko znacznie lepiej. Skończyłam 15, zaczęłam nowy rok. Tego będę się trzymać, w razie niepowodzenia, niech ktoś mnie (za przeproszeniem) pierdolnie po ryju.
Wszystkiego najlepszego, wam wszystkim.





BVB, Borussia.
Trudno ująć grzecznie w słowa rundę jesienną. Katastrofa? Nie. Tragedia? Nie. Armagedon? No już bliżej.
Szczerze nie wiem, co dzieje się z zespołem i śmiem przypuszczać, że oni sami tego nie wiedzą, łącznie z trenerem. Można i owszem, tłumaczyć to słabą dyspozycją, złym zgraniem, masakryczną atmosferą...
Prawda! Faktem jest to wyżej i faktem jest to, że ile do cholery można mówić "następnym razem będzie lepiej", "zdarza się".
Nie, błędy. Poprawa nic nie da, trzeba rozwiązać to inaczej. Ta cała gula, która blokuje chłopaków jest właśnie w ich wnętrzu. Zagłębiona i trawiąca ich od środka. Kolejne porażki dobijają. Wszyscy widzą to świadomie, jednak podświadomie popadają w depresję.
Nie wiem co może pomóc, jednak wiem, że wsparcie kibiców BYŁO, JEST i BĘDZIE najważniejsze.
Sezonowców pozdrawiam cieplutko dwoma środkowymi palcami.




Dzisiaj też (10/01/2015) zawodnicy Dortmundu dolecieli do Hiszpanii. Tu będą przygotowywać się do rundy rewanżowej w Bundeslidze. Cel jest jasny wznieść się na wyżyny. Dosłownie.
Na miejscu po tradycyjnym rozpoznaniu miejsca rozlosowano przydział pokoi. Z tego co wiadomo Kevin Grosskreutz będzie mieszkał wspólnie z nowym nabytkiem Dortmundu Kevinem Kamplem. Czyli już wiadomo, że Kevin G. idealnie wykona swoje zadanie i po obozie Kevin K. będzie znał już wszystkie klubowe przyśpiewki

Na obóz nie polecieli:
-Mitch Langerak
-Shinji Kagawa
-Pierre-Emerick Aubameyang
Zawodnicy biorą udział w Pucharze Azji i Pucharze Narodów Afryki.
Nie dotarł także kontuzjowany Sven Bender.







Dobrej niedzieli :3
 

 
Siema.
Tak znowu olewam mecze, znowu olewam blog, znowu olewam siebie, was.
Ale no przepraszam, nie mogę się w sobie pozbierać.
Po prostu nie potrafię, nie teraz. Może wrócę 13 września. Znaczy wrócę do pisania, bo do siebie to na pewno nie. Ewentualnie cud, tak. Cud był by dobrym wyjściem.

-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_


Witaj Shinji!
Żegnaj Jonas... (logika, ryczę mother fucker!)
Będziemy tęsknić chłopie.




To trzymajcie się i do zobaczenia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
13-08-2014
Borussia Dortmund - Bayern Monachium


~~

Dzisiejszy wpis i opis meczu rozpocznę czymś co zraniło wielu Borussen.
Nie będę nad tym roztrząsać, bo szkoda mi na to klawiatury.

Robert Lewandowski na pytanie która będzie Borussia w lidze stwierdził:
-"Jest mi obojętne gdzie wylądują inni".

Po 4 latach Robert?
Powiem krótko, mogliśmy potraktować cię jak Mario, ale chcieliśmy być mili, pożegnać cię z honorem i uśmiechem. A ty mogłeś chociaż udać i powiedzieć zwykłe "powodzenia".

~~
Dziś jeszcze w roli kibica, ale... za chwilę wracam! [Kuba]

CZEKAMY!

(fot. Łukasz Piszczek)


--- ♥ ---
Sam początek, muzyka, oprawa..
jestem tak podniecona jakbym sama miała wyjść i zagrać. Serce mi wali, łomocze, nie mogę złapać oddechu.
Wejście drużyn, zamarłam, aż mi się cholera płakać zachciało.
Najbardziej w świecie chciałabym tam być, ale nie wiem co by się ze mną działo, skoro już teraz nie wytrzymuje emocjonalnie.

Łzy radości - Kehl kapitan.





Miło miło widzieć ich znowu razem.
Ale mecz, co z meczem?
Dortmund tak jak przewidywałam, bez Lewego nie jest słabszy, a lepszy.
Nie ma tej takiej przewidywalności, że piłka z kontry od razu do Lewego obstawionego obrońcami.

Borussen zaczynali pomalutku, aż się rozpędzili. Do końca stanowią wysoki pressing na Bayer.
Co dodatkowo powoduje u mnie zawał, strzelają celnie, tylko Neuer w bramce jak zawsze..
Ale popełnia błędy masakryczne.

W momencie gdy pieśni na trybunie wydają się jakby podnieść pszczółki atakują, a Bayern jakby zdezorientowany nie wie co ma robić.
Tam Auba, tam Jonas, Piszczek, Sebastian..
Miki.
Bieg za biegiem, idealne przejęcia i odbiory, stopowanie Robbena, Lewgo. Sama magia futbolu.
Nie brakuje nam okazji, ale gdzie ta skuteczność?



Ciro? Wolny, wszystko powolutku, nie może się wgrać, ale no cóż, nie jest łatwo przenieść się z ligi Włoskiej, do Niemieckiej.
Inna gra, inna taktyka. Ale da radę już się wgrywa, a co będzie za kilka meczów? *.*

Kolejna akcja, zaciskam pięści, serce przyśpiesza, wdech trzymany długo, strzał, odbicie, podanie, strzał..
wypuszczam powietrze..
na twarzy pojawia się uśmiech..
gol? GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!





MIKI MIKI MIKI MIKI MIKI !!!
Kocham Cię! Ej, który to raz już wyznaje Ci miłość przed telewizorem?

Mniejsza!
Borussia 1 - 0 Bayern !






Co po bramce? Na trybunach Miki, a na boisku atak i obrona Borussen.
Pierwsza połowa zdaje się idealna.

Tylko ten Lewy.. Co jest do cholery?
Nic, po prostu Robercik wpasowuje się w zachowanie Bayernu, sfaulował Sokratisa i jakby nigdy nic odbiegł. Nie wypada chłopie, szczególnie że przed meczem chłopaki podeszli do ciebie i cię ciepło przywitali. A ty co?
Weź spierdalaj...





Nowe motto Bayernu: Mia San Manuel Neuer.
(cele humorystyczne, bez bólu dupy proszę)

Bayern w dalszym ciągu popełnia błędy, a we mnie kotłują się myśli pozytywne, o tych drugich nawet nie myślę. Heja BVB !



Na boisku pojawia się Mario, słychać gwizdy.
Raz zrujnowane zaufanie ciężko odbudować.
Ale i tak wiele z nas tęskni, nie da się zwalczyć uczucia tak jak i złamanego serca..








Debilu.. wróć..

Dortmund nadal wspierany przez kibiców przystępuje do kolejnego ataku, lecą pszczółki lecą, a kibice pieśnią wieją w skrzydła Borussen. Biegnie Piszczu, Piszczu, Piszczu, wrzutka do Auby i goooooooooooooooooooooooool! *.* <3
Nie przepraszam to Spiderman! *.* <33
Albo Auba Spiderman..





Borussen motywują się sobą nawzajem idą za ciosem, bronią się, atakują. Nie dają się przedrzeć nawet takiej gwieździe jak Mario czy Lewy.
Pokazują w jak dobrej dyspozycji są.
Jak dobrze są zrani, nie uginają się pod rywalem, wręcz przeciwnie, sprawili, że to Bayern ugiął się pod nimi, choć walczy dzielnie, upada.
A Mitch mam wrażenie, że robi duże postępy.

Gra, gra którą uwielbiam. Wszystko podchodzi pod ideał. A najbardziej podoba mi się to, że nie grają tak agresywnie jak rywale.
Delikatnie, jak pszczółki.
A ja sama zaraz z tego szczęścia odlecę.
Idealnie było by jeszcze gdyby nagle magicznie na boisko wbiegł Kuba. Wtedy to bym na prawdę odleciała.



(zdj. z Wrocławia)

Co mnie najbardziej śmieszy w tym meczu? Chyba wyraz twarzy Guardioli, wygląda jakby zabrano mu zabawkę.
"Zabrałem im Lewgo, jak to przegrywam? Mamo!"
ej, aż mi się serio smutno zrobiło.

Koniec meczu. *.*
Wygraliśmy.. WYGRALIŚMY!!! *.* *.*
A na trybunach?
Borussia, Borussia.. płaczę..

Kocham to, kocham ten klub, kocham ich wszystkich, kocham i nigdy nie przestanę!















Idę, trzymajcie się! *.*
P.S. wiem słaby wpis, albo wyszłam z wprawy, albo mój umysł całkowicie pochłonęły emocje..

PAPPAPA
  • awatar ๒เק๏lคг lค๔у: Jak na połowę sierpnia to naprawdę ładnie zagraliście. Chociaż w pierwszej połowie się zastanawiałam czy dam radę obejrzeć do końca, ale to przez Bayern^^ Dwa strzały przez 45min, serio?! Gdyby chłopaki z BVB wykorzystali jeszcze parę sytuacji, które stworzyli to byłby pogrom ;D Nie lubię Bayernu, ale ze szczerym podziwem i uznaniem oglądałam drużynę Juppa. A potem.. Pomijając wczorajsze braki kadrowe, Guardiola wykastrował tych piłkarzy. Nie widać w nich żadnego błysku. Oczywiście dla Was lepiej;) ale wcześniej te derby były pięknym widowiskiem, teraz mogę jedynie liczyć na dobrą grę żółto-czarnych, bo inaczej szkoda się męczyć. No cóż, gratulacje, buziaki ;*
  • awatar We live, as we dream! <3: Wpis jak zwykle cudowny *.* jak i mecz. Razem z tatą siedziałam i oglądałam i chodziłam po pokoju (zawsze robię tak jak się denerwuje xd) jak strzelili bramkę to chyba sąsiedzi mnie słyszeli :P Cały mecz przeżywałam jak by to Śląsk grał <3 Kiedy strzelili pierwszą bramkę i jak odbierali puchar to myślałam o Tobie jak się pewnie cieszysz i od razu się uśmiechałam :) Trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siema!
To już za 4 godz. 50 min. starcie Borussen z zawodnikami Bayernu. *.*
Już nie mogę się doczekać!



Tak więc do zobaczenia po meczu!
Pozdrowienia z Korony Kielce.
Jeszcze raz do zobaczenia
  • awatar marida011: Fajny wpis. ;p Zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Zakocha%C5%84ce/525950927470108 oraz do strony internetowej: https://www.facebook.com/StopZabijaniuZwierzat?fref=ts a także: https://www.facebook.com/pages/Dzia%C5%82aj-Reaguj-Czuj/216868435147058 Zapraszam na blogi: http://wszystko-co-mam-2.blogspot.com/ http://moja-lektura.blogspot.com/ NOWOŚĆ: http://die-hard01.tumblr.com MIŁEGO DNIA. ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siemka,
wiem wiem dawno mnie nie było, ale to dlatego,że od miesiąca nie miałam internetu na tyle by coś dodać.

Jednak po powrocie aż chce mi się ryczeć, Sebastian odchodzi, a przed odejściem rzuca posadę kapitana. Miałam nadzieję, że zostanie nim do końca i poprowadzi chłopaków, do końca. Ale nadzieja matką głupich...


- W najbliższym sezonie będę skupiał się tylko na kwestiach sportowych. Nie oznacza to jednak, że nie będzie on ekscytujący. To będzie szczególny rok, ale nie chcę się nad tym zbyt długo rozwodzić. Ważne, bym czerpał radość z gry i dawał z siebie wszystko - przyznał Kehl.


Dziękujemy Kapitanie!


Nanana, wszystko jest takie do niczego, na mecz nie mogę jechać, a zbierałam tyle czasu się do tego, koszulki Kuby też nie kupiłam. Plany się zjebały jak zawsze...
Przynajmniej Kuba czuje się świetnie
I już niedługo powróci do treningów z pełnym obciążeniem, nie mogę się doczekać









Ale i tak bardziej zachwycam się wywiadem xd
http://kubablaszczykowski.pl/pl/wywiady/wywiad-na-wesolo-z-bvb-total/5512

Łukasz Piszczek: Uciekaj Kuba, możesz iść.
.
.
.
Łukasz Piszczek: Kuba jest moim przyjacielem, każdy to wie. Jak jest z nami, to jestem szczęśliwy.



-----------------------------------------------
Co do mnie, to "Nawet nie chce mi się ubrać. Nie mogę sobie wyobrazić, że w ogóle będzie jakiś dalszy ciąg. Nie wiem co z sobą zrobię. Zdaje mi się, że tak już zostanę w łóżku i będę spać, spać, spać."
"Ale puste wieczory, podczas których teoretycznie może zdarzyć się wszystko, a nigdy nic się nie zdarza, są nie do zniesienia."

Czyli w skrócie wszystko jest do dupy XD




To było chyba na tyle bo nie mam co opowiadać, do zobaczenia nie długo.
Pa miśki :3
  • awatar realmadridparasiempre: Uwielbiam Piszczka, jest taki pozytywny i w ogóle ♥ Co do końcówki wpisu to skądś to znam, mam teraz identycznie, trzymaj ;* obserwuję :)
  • awatar amare l'amore ♥: świetny blog *.* nie wiem czemu nie spotkałam go wcześniej -.- dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :33
  • awatar ๒เק๏lคг lค๔у: Dzięki Kochana ;* Nie wiem jakim cudem przeoczyłam taką wiadomość, to już pewne? I dokąd się Kehl wybiera? Co jest z tymi kapitanami, ja nie wiem ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Mundialu ciąg dalszy, a mi się nic nie chce. Wakacji jak na razie nie odczuwam, nie wiem co jest grane.

*Brazylia - Chile*
Początek meczu świetnie się zaczyna i ta fala emocji z trybun, i te idealne kolory. Mom please *.*


Spotaknie zaczyna się agresywnie, w takim innym sensie, jest dużo podań i ataku, choć co chwile ktoś ląduje na murawie.
Neeey, czy tylko mi się wydaję, że on jest non stop opatrywany? Co za sierota, prawie jak ja, wietrze bandażach XD


No i w jednej z najważniejszych części meczu musiałam iść wynieść śmieci. Wchodzę do domu a tam 1 i oczywiście na fb nikt nie ma telewizora:
-David Luiz XD 1
-Luuuuuuuuuuuuuuiz *.* 1
-Brazylia!!!!!!!!!! 1
-Brazylia prowadzi 1
-Taaaaaaaaaaaaaak LUIZ BOGIEM <3 1
-Dawać Chile **


(nie płacz kochanie no ej ) <3

-,-


Dobrze wiedzieć, ale po obejrzeniu powtórki wyglądałam o *o*.


Będę się jarać tym golem, a raczej nie bo w 31:50 już jest remis.
Alexis, ale co zrobisz no nic nie zrobisz. Biedny Hulk, wszystko może pójść na niego, bo popełnił fatalny w skutkach błąd..



No i dobra Ney, ty zdrajco..


Ej, no dobra przepraszam..





ten uśmiech

Mam dzisiaj zadziwiające poczucie humoru, albo jego brak. Za to na pewno mi się nudzi.

Eh, nie mam natchnienia by cokolwiek dzisiaj pisać, jakiś taki kijowy dzień, w sumie to powinnam sprzątać a nie patrzeć na gorących Brazylijczyków i Chile.



Brak motywacji, pomocy, pomocy, pomocy!

Po przerwie, niesamowicie rozpędza się Chile, chłopaki są cały czas w natarciu. Już na początku jest rzut wolny dla czerwonych. Na szczęście Juli czuwał i zdążył wypiąstkować piłkę, i od razu Brazylia rozpoczęła kontrę. A mogło być tak pięknie. Nie wiem, jeju, Chile tak dobrze idzie dzisiejsze spotkanie, zaczynam się poważnie martwić o Brazylię, to oni mają wygrać MŚ do jasnej cholery!
Jeeeju! Co to jest, żółci tak tak tak nie wiem jak to nazwać, ale dają się ośmieszać. Chile wykorzystuje moment, w którym chłopki się trochę zmieszali, zwód, dziura, podanie, no i w końcu przerwany atak, choć dość nie udolnie, 1 na 2 czy to ta konta? Nie

Umrę tu zaraz, jest tak gorącoooo i jeszcze mecz tak słaaa...... GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!
Hulk *.*

Cooo?! Coooooooooooooo?!
Co do *** ** *** *** sędzia ty *** !
Nie rozumiem no. Eee, daję okejke. Dobra dobra, ręka, przepraszam nie zauważyłam i żółta kartka dla Hulka.


Chłopaki starają się jak mogę i walczą o piłkę do ostatku, jednak za często kończy to się faulem, albo ogarną dupy, albo zaraz posypią się kartki.

Mówiłam, kartka dla Gustavo, za spóźniony wślizg.
No ludzie no..
I znowu..
Eh, ten sędzia przypomina mi takiego napakowanego goryla z ochrony z Biedronki, też taki naburmuszony i tup tup tup. Ni to biegać ni to machać, ale jest masa (y)!

Znowu akcja przerwana w ostatniej chwili i faul na Thiago, ale ładnie ładnie chłopak z 4 (Chile) podszedł i przeprosił, albo na niego nawrzeszczał w sumie mógł bo kamera tego nie uchwyciła.

Mecz meczem, a tym czasem wchodzi Jo.
Trzymamy kciuki Jo!

Wracając do Thiago to przypomniało mi się coś:


żarty żartami, ale zraniłeś mi Ikera i teraz na kolanach go przepraszaj!
Opisując dzisiejszy mecz czuję się trochę jak hotka. Pomocy :c

Kolejna kontra Chile, gdzie jest obrona do cholery? Julio <3 Jezu jaka piękna obrona, kocham.

Facebook: nie uznali gola Hulka.. webb to łysy z brazers
Ludzie kocham was <3

Jezu jezu jezu, taka piękna okazja! Jo (21) nie trafia w piłkę.

Mecz jest tak cholernie trudny, no w sumie to Mistrzostwa Świata i no w sumie to 1/8 finałów, ale chyba lepiej by to się rozstrzygało w ciągu tych 90 min, a nie w dogrywce, czy rzutach karnych.. Karne to loteria i nigdy mi się ni podobało wygrywanie w taki sposób.
I nie spodoba nawet jak wygra Brazylia, Dortmund, Polska (graniczy z cudem, przepraszam), czy ktokolwiek inny zespół który, uwielbiam.

Brazylijczycy schodzą tacy zrezygnowani, smutni troszkę bardzo, padają na tą murawę jak muchy, z rezygnacją. Thiago zaraz tu zemdleje, Neymar padnie, ile można grać na 100%? I chyba złapał go skurcz, rozcierają mu tą nogę.. Thiago je banana i ogólnie to pogaduszki, kółko różańcowe. Tylko sędzia się gdzieś schował. Jak wygra Chile, to padnę na niedojebanie mózgowe

Na szczęście Ney wstaje, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Ney odpada z Mistrzostw, co się wtedy stanie? Wszyscy w Brazylii żyją nadzieją o wygranie pucharu, szczególnie te wszystkie dzieci.
Czytałam kilka tygodni temu, że Brazylia mogła by wyglądać jak jedno wielkie boisko, tam non stop grają w piłkę, na łysych boiskach w wysokiej temperaturze, bez butów.. Jeśli ma się buty (a jest to przypadek 1 do 1000) z miejsca zostaje się kapitanem drużyny i jest się traktowany z szacunkiem, tak jak gdyby buty=gra_na_poziomi_10000level.

Dogrywka rozpoczyna się faulem na Hulku, wolny, Ney i rożny, Ney i kontra Chile. Na szczęście zatrzymana w połowie boiska.
Jeju? Jo chciał tak ładnie podbić piłkę, na którą rzucił się bramkarz z Chile, dostał butem w klatkę piersiową, a Jo dostał żółtą kartkę.

Nie ładny ten początek troszeczkę.



Ostatnie sekundy, jezu co za emocje!

-Gwizdek.
-Chyba będę karne!
-Też tak myślę.
-Ja nie myślę, ja to wiem!

Rili? XD


Rzuty rożne:
I- 1; 1
II- 1; 1 Juliooooooo <3
III- 2; 2
IV - 2:1; 2:2 kurwaaa, chłopaki no!!!
V - 3:2 Neeeeeeeeey <33333




Brazylia w ćwierćfinale tak tak tak tak
Szkoda Chile, bo zasłużyli, piękny mecz dla nich, nie powiem że nie, brawo dla Chile, za wolę walki




**
Dobra, dobra, schowajmy emocję, bo zaraz mecz Kolumbia - Urugwaj i potem już możemy nie spać z tych emocji
A co to Luisa..
( Luis i Joe )



Tak Luis śmieje się z Anglii, a potem sam zostaje zawieszony za próbę zjedzenia jednego z Włochów. Afera taka piękna i 4 miesiące zawieszenia w środowisku piłkarskim (jako kibic i jako piłkarz).
W sumie to czego on się spodziewał?
To nie jest pierwszy raz, a ostatnim razem 10 meczy w zawieszeniu, nie wiem, po co on to robi? Eh, trzymaj się Lui!

Patrząc na fazę grupową, to i w punktach i w rezultacie bramek Kolumbia wypadła znacznie lepiej, eh, zobaczymy jak będzie

***************-♥-***********

Co do mojego życia, to sama nie wiem jak jest. Szkoła skończona, zostałam absolwentem, a dzisiaj jak już pisałam wszystko w dupie.
Nic mi się nieche i jeszcze strasznie martwie się o młodszą sis. Jedzie sama do Chorwacji i boję się że coś się stanie, ale odpukać w niemalowane, dzielna jest, da radę.

Ej, tak w ogóle to dziękuję za tyle komentarzy, nie spodziewałam się szczerze, jak zakładałam bloga, że będzie tyle osób, którym będzie chciało się to czytać
Dziękuję!

I co do mojej klasy z matmą, to dlatego, że mam predyspozycje, podobno do tego i tak jakoś mnie kręci technika (jest druga po sporcie). Mam nadzieję tylko, że dostanę się do klasy.










Zajebistych wakacji, miłego dnia, dobrej nocy i trzymajcie się miśki
  • awatar We live, as we dream! <3: Ten mecz <3 tyle emocji <3 ta radość kiedy Brazylia wygrała <3 Bardzo kibicuje Brazylii, ale To Chile grał na wysokim poziomie. Tyle nerwów, ale udało się :) jednak Chile i tak może czuć się zwycięzcą, bo dawali z siebie wszystko. Do boju Brazylia! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Siemka

Mundial, mundial, mundial <3
Po prostu czuję się jak w raju. Jak pewnie większość z was. Ale to co się teraz dzieje jest jak sen. Niezwykle zaczęły motywować mnie te wszystkie mecze, nie spodziewałam się czegoś takiego.
Na luzie włączam mecz i znowu zaczynają we mnie buzować te emocje sprzed tego wszystkiego, co się rozpierdoliło. I właśnie tego potrzebowałam. Nowego obudzenia serca. Pierwszy mecz jaki obejrzałam po części Brazylia - Chorwacja, nic zero uczuć, emocji. Porażka.
Ale mecz Hiszpania - Holandia.. praktycznie całe 90 min + doliczony czas i przerwa, stałam przed telewizorem, albo chodziłam w kółko, od ściany do kanapy, od kanapy do ściany. Kuzyn już zamartwiał się że wyryję im dziurę w podłodze od tego łażenia. Ale co poradzić?


Latający Holender potrafi mocno podnieść ciśnienie. Mecz był niesamowity samy w sobie. Po prostu spotkanie marzenie, cały czas się coś działo, takie mecze uwielbiam.
Bicie serca, łzy, uśmiech, zaciskanie kciuków, okrzyki, machanie bez sensu rękoma, podskakiwanie..
Holandia niesamowita, a Hiszpania trochę dała dupy w tym meczu, nie potrafili się dobrze zgrać w obronie, do ataku szła praktycznie cała drużyna, a tyły ubezpieczał jeden obrońca otoczony Robbenem i Van Persim.. na pewno da radę, pozdrowienia.





Jednak bardzo szkoda mi Ikera, został posądzony o przegrany mecz tak, jakby on wszystkim dyrygował. Co prawda jest jednym z najlepszych bramkarzy świata (czyt. jedynym najlepszym bramkarzem XD ), ale no do jasnej.. on tego meczu nie grał sam i co prawda popełnił błąd, gdy wypuścił sobie piłkę za daleko, ale dla mnie to był wypadek.
Miałam wrażenie że płakał podczas tego meczu, jest tak oddany drużynie, a mimo to lecą na niego hejty , ale "im więcej masz hejterów tym więcej w życiu osiągnąłeś". Mam nadzieję że Casillas wystąpi w meczu z Chile, bo zasługuje na to.





Jeszcze bardziej dobiła mnie zmarnowana okazja Torresa, moja reakcja to oczywiście: "Torres do cholery, znowu zaczynasz?!"


Dobiło to ostatecznie Hiszpanię, mimo tego nadal jest wiara i to jest najważniejsze, jeszcze można obronić ten tytuł


~~~~~~~
Kolejny obejrzany mecz to tak jakby po ciosie:
Anglia - Włochy.
Szczerze to od początku ta Anglia i Anglia, ale cieszy mnie zwycięstwo Włochów.
Gdzieś tam pojawiła się od dawna skrywana sympatia do Balotelliego


Mecz też z tych przy których nie można usnąć, ciągle jakieś akcje i akcje. Ale oglądałam go 5 przez 10, bo tak jakoś nie mogłam przykuć uwagi po przegranej Hiszpanii. Ale mimo to gratulację dla Włochów i oby tak dalej


~~~~~~~~~~
Ostatni mecz na dzisiaj
Brazylia - Meksyk

Spotkanie oglądałam od początku i podobnie jak podczas meczu Hiszpanii z Holandią, stałam praktycznie cały czas nie pozwalając oglądać meczu mojemu kuzynowi i jego kolegą, bo jak to uznali za bardzo im dupą machałam i teraz muszę im to wynagrodzić, powodzenia im życzę, bo nie mam zamiaru nic dla nich robić

Brazylia, hmm.. chciałabym by zdobyli mistrza, nie wiem dlaczego ale bardzo mocno trzymam za nich kciuki. Należy im się.
Po wejściu piłkarzy na boisko już tylko wpatrywałam się w ekran, jak zaczarowana, czyli jak zawsze.


Związana mentalnie z Oskarem, Neymarem, Dani Alvesem, Marcelem, Thiago Silvom, Dani Alvesem, Davidem Luizem, Fredem... i całym zespołem brazylijskiej ekipy.

Ney i Oskar dają z siebie wszystko w każdym meczu. tak jak w pucharze konfederacji Ney chce poprowadzić kadrę do zwycięstwa i wypełnić radością cały swój naród, co przyda się bardzo wielu dzieciom.
Oskar i Ney, od początku współpracują, szukają siebie nawzajem z przodu, w środku pola i w swojej obronie. A Oskar? On daje radę na każdej swojej pozycji. Obrońca czy pomocnik nie daje się ograć i choć pod koniec meczu padał ze zmęczenia chciał do końca wspierać swoich, w jak się okazało niezwykle trudnym meczu.


Bramkarz był nie do pokonania, gdyby nie on Meksyk przegrałby co najmniej trzema bramkami.
Ale co zrobisz? No nic nie zrobisz.
Julio Cesar także ratował swoich przed utratą bramek dobrze ratując błędy swoich kolegów w obronie.


W następnym meczu na pewno będzie lepiej, a jak na razie Meksyk i Brazylia mają po tyle samo punktów (po 4) w swojej grupie. Walka łeb w łeb, nie mogę doczekać się zakończenia fazy grupowej, choć jeszcze dużo emocji nas czeka *.*

(Austalia <3)

(Matsowi na szczęście nic nie jest i wystąpi w następnym meczu )

Niesamowicie brakuje mi meczów naszej kadry, ale patrząc zgranie innych drużyn to Polska poległa by z kretesem w fazie grupowej natrafiając na przykład do grupy z Holendrami czy z Niemcami. Od początku byśmy gryźli trawę i wąchali piankę, niestety taka prawda, ale mam nadzieję że za 4 lata to się zmieni i będziemy oglądać grę naszych Orłów z dumą, a nie z nadzieją strzelenia honorowej bramki na 1:3..



Chcę oglądać taką drużynę za 4 lata, tak *kurwa* szczęśliwych biało czerwonych.


♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥ - ♥

Tam ta ram tam tam, tam ta ram tam tam, "ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci że miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty, to też nie diabeł rogaty.."

Tak idealne dni, tak nie idealny humor.
Nie wiem, co się ze mną dzieje?
Jestem mega szczęśliwa, ale po nocach nie mogę spać, czuję dół w klatce piersiowej i zdarzają się momenty, że zapadając w tym wszystkim nie mogę złapać tlenu. Chciałabym się uwolnić i mam ku temu szansę. Bo jest dobrze nie mam depresji, albo mi się wydaje że jej nie mam, teraz mnie po prostu nic nie zdziwi
Ale dzisiaj jest stabilnie i jeśli wszystko będzie ok to nie opuszczę gimnazjum z uśmiechem.
A póki co to walka o punkty rekrutacyjne do LO, marzenia - klasa sportowa z naciskiem na piłkę nożną
realia - klasa inżynieryjna z rozszerzoną matematyką.

Tak pięknie jest marzyć


Marzenia o gry w nogę też raczej poszło się jebać, za przeproszeniem. Rozwalona kostka, o czym pisałam już wcześniej i do tego dochodzą problemy z prawym kolanem, jest fajnie, nie powiem że nie.
Założę chyba klub z Kubą, Illym i Marco, bo innego wyjścia nie mam. Póki co to czeka mnie wizyta u ortopedy (za 2-3 miesiące najbliższy wolny termin <3 ) i walka o przywrócenie normalnej sprawności, bo póki co to chodzę o sztywnej prawej nodze, wygląda to naprawdę komicznie, szczególnie jak pod przymusem chodzę w pół zabandażowanej nodze po szkole.









Także szare dni przeplatane z tymi kolorami trybun Brazylijskich stadionów, coś mega! *.*

Więc także tego do zobaczenia miśki
  • awatar N4†ure: Fajne zdj i gify ^^.
  • awatar Mushikushi.: Świetny wpis , zresztą jak zwykle :)
  • awatar Gość: Oglądając mecze czuję się jak topielec,który na chwilę zdołał wynurzyć się i złapać oddech. Coś pięknego ten Mundial <3 Takie piękne i nieprzewidywalne mecze...Niestety,ale dla mnie najczęściej rezultaty są przykre (Hiszpania,Portugalia itd...). Wierzę,że będzie lepiej :) Mecz Anglia-Włochy był piękny *.* Życzę,aby z nogą się poprawiło i abyś mogła spełnić marzenie z tym sportowym liceum,walcz o to Kochana ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Dwadzieścia jeden dni nieobecności, 3 tygodnie pogrążania się w rutynie.
Szkoła -> dom -> szkoła -> dom (..) -> grać -> grać -> grać -> koleżanka -> płacz -> szkoła -> dom.... (...) -> 4 czerwiec.

W sumie to nic ciekawego się u mnie nie działo.
Wypowiedziałam tylko wojnę kilku nauczycielom, poganiałam za 14-latkami z Czech. Pośmiałam się z nich (pierwszy od dawna na prawdę szczęśliwy dzień). Później pobiegałam trochę z nowo poznanym kolegą. Sytuacja jest o tyle śmieszna, że po 8 miesiącach gdzieś tak, dopiero zaczęliśmy rozmawiać. Dlaczego po 8?
Gdyż te +- 8 - 9 miesięcy temu zderzyliśmy się tak ładnie na w-f, takie love story XD Tylko ja tak tego nie odebrałam :c Ale no zagadał brawo, a teraz się pacza, jakby chciał a nie mógł, żal XD
Uhu, jeden happy day.




A teraz w sumie to nic się nie dzieje, nie ma meczy, wszędzie zgrupowania, #WszycyNaLitwę!

Tak tak tak tak tak. Tylko jeszcze jakby się udało.
"Nadzieja matką głupich, ale ponoć umiera ostatnia" -> "bo każda matka kocha swoje dzieci" <3 nieznajomy w internetach


Ogólnie wolała bym by ten kryzys był tylko związany ze szkołą i przegranym meczem w pucharze Niemiec. Ale no cóż. Życie.
Z większości to moja wina, ale nie będę zagłębiała nikogo w szczegóły.
Ogólnie jest stabilnie i to ok jest.
Zobaczymy co będzie dalej, z tym wszystkim, a póki co to tylko przeżyć do wakacji, jakoś.

A co do wakacji to brak planów.
Byłam ambitna i od początku semestru starannie zasuwałam z ocenami by pojechać na obóz piłkarski *.* I wszystko poszło się jebać po diagnozie lekarza:

- Nadwyrężenie ścięgien stawowych w prawej kostce i ścięgna achillesa w odcinku pięta kolano.
Radziłbym przestać grać w piłkę nożną i ograniczyć się do lekkich treningów biegowych i rozciągających przez najbliższe dwa miesiące.

-Ile nie mogę grać w nożną?

-Szczerze, to na twoim miejscu w ogóle bym odpuścił.


Dawno tak nie płakałam po powrocie do domu. Nie zdążyłam nawet pójść na pierwszy trening klubowy

Ale muszę walczyć o powrót do tego, nie potrafię nie grać, szczerze. #NeverGiveUp



A co do Kuby, to chyba już słyszeliście, zaczął biegać *.* W końcu o to na boisku omnomnom.

Mykam papa, do "usłyszenia"
  • awatar We live, as we dream! <3: Jeju szkoda, że złapałaś kontuzje, ale trzymam za Cb kciuki i wierze, że Ci się uda :*. Uwielbiam czytać Twoje wpisy ♥. Tylko pojawiaj się częściej haha :P
  • awatar Gość: Powiem Ci szczerze,że masz tyle szczęścia,że masz o co walczyć. Pojawił się w Twoim życiu chłopak,masz szansę grać w piłkę,jeździć na obozy...Twoi idole,to świetne przykłady walki więc walcz. Ja jestem teraz na takim etapie,że jeśli wstanę rano z łóżka nie płacząc,to mogę powiedzieć,że jest sukces. Tak więc do dzieła,poważnie ;* Jebany był ten mecz w Pucharze Niemiec,wszyscy wiedzą jak było,zapomnij zapomnij zapomnij. Odegracie się! Mecz z Litwą- kadra ma szansę poprawić mi nastrój- niech tego nie spierdolą błagam! *.* MUNDIAL MUNDIAL MUNDIAL JESZCZE TYDZIEŃ <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
13.05.2014r.

Mecz towarzyski: Niemcy - Polska


Uczucie jak przed każdym meczem mieszane.
To cholerne zwątpienie czy wygramy i ten strach przed kolejną porażką.
Wszystko zapowiada się ok. Inaczej nie mogę tego nazwać. Ciepłe przywitanie od strony niemieckiej, uściski dłoni, uśmiechy, rozmowy. Nie wygląda to tak jakby za chwilę mieli wejść na murawę i walczyć między sobą.
Ale to dobrze, lepsze to niż: krzyki, wyzwiska, popychanki. Spokój i koleżeństwo przede wszystkim.



To zadziwiające jak pała ode mnie optymizmem, szczególnie że od rana wszystko mnie wkurwia za przeproszeniem.
Coś typu strzelić sobie tylko w łeb i papa,
ale po co? Jeszcze tyle meczy, przygód i przypałów przede mną, że tylko żyć, marzyć, śnić.

Więc jak zawsze Kaśka wszystko w biegu i nie ma czasu na nic, nawet na mecz się spóźnia dobrą minutę pięćdziesiąt. Więc jak włączyłam mecz to wszystko było tak:



A nie tak :


Ale dobra, nie marudzić, a oglądać.
Mecz rozpoczyna się, tam gdzie zaczęłam, bardzo przygnębiająco.
Atak pod nasze pole karne rachu ciachu i już serce wali jak oszalałe.

Wtf? Thiago Cionek ? Wut?
Akcja tak zatrzymana
Thiago Cionek król obrony
nanananana



Ten mały od początku był podejrzany. Myślałam, że bardziej zniszczy coś nam, jakiś samobój czy coś. Ale znowu się myliłam, chłopak zalicza stopowanie Niemców na plus.
To dobrze, skład jest w budowie i przydadzą nam się kolejni stoperzy

Znowu wychwalam tych najprzystojniejszych, ale i tak lepiej to niż miała bym nawijać o pogodzie, choć nie jest taka zła..

Na boisku nic się nie dzieje, głównie to samo.
Atak Niemców - zawał.
Przejęcie naszej obrony - lekkie zdziwienie i trzymanie kciuków za kontrę.
Kontra tak zjebana - smutek.
Atak Niemców.... -||-
etc.
etc.
etc.

Ahahahah co? O.o
Peszko biegnie do piłki, niestety to było za daleki podanie, nawet jak dla tak szybkiego piłkarza jak Sławek.
*gwizdy*
eh, nie było mowy o faulu, to normalne zachowanie piłkarzy, którzy chcą podkreślić, że żądzą w spotkaniu.

*powtórka*
Rozpędzony Peszko niby tak do piłki, popycha Niemca, który z rozpędem wpada na barierkę i siup przez nią na plecy.
Zawsze spoko, można to udać za nieudane salto




Obraniak come back i od razu na sercu robi się jakoś tak lepiej, cieplej i w ogóle.
Nie wiem dlaczego, ale czekałam i to bardzo na powrót tego idioty co się obraził na cały świat.
Debil, zrezygnować z kadry i z nr 10..
To jak pójść do Werderu Brema i po strzeleniu bramki usiąść na ławce...
Ups. Przepraszam Ludo.

Ale co tu gadać, ładniej mu było w krótkich włosach XD

Nie no dobra. W meczu daje radę, znów szaleje na swojej stronie i stara się, to widać.




Dlaczego nic nam nie wychodzi?
Peszkoooooooooooooooooo
cioto jeden -,-
Nie no dobrze było..

"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Was machst du?" - Peszko
"Co robisz?" - Nawałka
Kochaaam XD

W sumie to tak można opisać dzisiejszy mecz, bo akcje są? Są.
Ale w pewnym stopniu trochę to przypomina zjebaną Tiki - Takę. >.<

[Zgubiłam się w swoim opisie, nie wiem czy już była przerwa czy też nie więc wstawiam ciąg dalszy zaczynając od Kuby ]

Leci wawrzyniak dalej wawrzyniak leci wawrzyniak znowu wawrzyniak leci wawrzyniak już nie wawrzyniak, och ten nasz kuba wawrzyniak.

Kuba tak sławny i to sito
Niedowierzam XD



W drugiej części prezentujemy się lepiej, ale i tak nic z wygranej.
Nie rozumiem? Zawsze łamaliśmy się przed Niemcami,
i w dalszym ciągu nie możemy wstać z kolan, choć wydaje mi się, że w pewnym sensie to nasza wina.
Polska nie jest słabym zespołem, ale prze ciągłe porażki cały czas leży. I nikt nic na to nie może poradzić, niestety.

"BO TO GŁUPIE UCZUCIE PRZED WŁASNĄ SŁABOŚCIĄ KLĘKAĆ."




Jednak z tym trzeba się zmierzyć bardziej psychicznie, bo fizycznie jest w miarę ok.

"Jest kontakt ze stopą Łukasza Szukały"
i z każdą inną stopą.

Miejmy nadzieję, że w kolejnym meczu z Litwą będzie już "Hulaj dusza, nie ma Boga"
Damy radę, trzeba w to wierzyć i to mocno,
bo wiara góry przenosi, szczególnie w sporcie.

Więc z grubsza mój opis zjebany, a

pozdrawia cieplusio.

*KONIEC MECZU*

------------------------------------------------------

ul piosenka

"Wszystkie jasne światła we wszechświecie
Moglibyśmy zaliczyć wszystkie najwyższe szczyty
Inne miejsce, inne życie." <3

Można powiedzieć, że w pewnym sensie wróciłam, bo wracałam już wiele razy. Ale teraz nie mam czasu na regularne prowadzenie bloga, niestety.

Co się zbieram to czas mi ucieka, albo wypełnia mój czas nauka. Eh.

Opis mojego ostatniego tygodnia:

Zawody powiatowe orlików
Noga tak zjebana
Kasia król płotków
Nanananana

Ni w rym, ni w dym
Ale no cóż zostawiam was z tym i z przeświadczeniem, że w sobotę wrócę spokojnie




Dobranoc
  • awatar Odmieniec: hahahahaahahahhah, nigdy w życiu lepszego opisu meczu nie czytałam xD
  • awatar Mushikushi.: Nie wiem co napisać , więc napisze , że masz świetne wpisy :)
  • awatar Gość: Co do Ludo,to uwielbiam gościa i wydaje mi się,że choć wiele osób twierdzi,że nie rozumie się z naszą "gwiazdą",to uważam,że jego wkład w grę kadry jest niedoceniany. Nie nazwałabym go jednak debilem,który się obraził. Skoro cały PZPN go obrażał i dawał coś więcej niż aluzje,że nie nadaje się do kadry,a na koniec zwalili na niego winę za wszystkie porażki,to ja też bym podziękowała...Dobrze,że wrócił u Nawałki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Hej,
wiem, zaniedbuję bloga. Powinnam zwalić na kogoś innego. Na rodziców, którzy ograniczają mi dostęp do internetu, meczy, piłki nożnej. Na szkołę, że tylko wprowadza niepotrzebny zamęt do mojej głowy.
Na ludzi, którzy doprowadzili moją psychikę do upadku..
Jednak nie zrobię tego, bo ograniczanie samej siebie to tak jakby mój wybór. Więc od dziś (w domyśle wczoraj) sporządzam listę postanowień, moich umiejętności itd.

Przez ostatni czas dużo się w moim życiu zmieniło, na lepsze i na gorsze, np.:
1. Zaczynam trenować piłkę nożną, pomimo zakazu rodziców.
2. Zerwałam kontakt z człowiekiem, który rujnował mi psychikę.
3. Naprawiłam przyjaźń z dziewczyną, którą wcześniej odtrąciłam, a ona mi wybaczyła.
4. Wróciłam do pisania.
5. Naprawiłam kontakt z przyjaciółmi z boiska.

To tylko przykłady, a czuję się z tego kurewsko dumna ^^



Mam dla was kawałek opisu z meczu z Bayernem..
co prawda mecz był dawno, ale tego dnia stało się coś co nie pozwoliło mi dokończyć, ale dodam to.





"To moja ósma mila, jedyna chwila, życiowy finał, ważne jak kończysz, nie jak zaczynasz."

Bayern Monachium - Borussia Dortmund



Tak jakby zauważyłam, że Łuki od pewnego czasu bawi się w mistrza painta i na prawdę mu to wychodzi. I tak jakby za każdym wrzuconym zdjęciem Dortmund wygrywa.
M I S T R Z :c <3

Po meczu z Realem z miejsca poprawił mi się humor i cały tydzień mija mi z uśmiechem.
Zapomniałam napisać wcześniej: GRATKI DLA REALU
Powinnam być wkurzona za to że wygoniliście nas z półfinałów, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Do zobaczenia w kolejnym sezonie a puki co to WYSOKIEJ WYGRANEJ Z BAYERNEM!
ROZNIEŚCIE ICH PROSZĘ :C
A jak na razie nasz meczyk:
(włącz)




Od wczorajszego przyjazdu Pszczółek do Monachium mam nerwicę. Trzęsą mi się ręce i odpływam myślami do wieczora. Przy ziemi trzyma mnie jeszcze pewna osoba, która od pewnego czasu wbiłam się w moje życie i została.
I jak do tej pory oprócz piłki i przyjaciółki nie oczekiwałam, że ktoś wbije się tak dogłębnie w moją duszę. Bać się boję jak każdy nowej osoby.
Ale póki co to jest bardzo bardzo bardzo dobrze.

18:30
Wszyscy już na boisku. Żółto-czarni przytulają się delikatnie. Atmosfera jest napięta.
Widzę Mario.
Koniec.
Koniec.
Kaśka ogar!

Mecz rozpoczynają czerwoni. Są pewni wygranej,
wszędzie tylko BVB przegra, BAY BAY BORUSSIA.
Dyskusyjna sytuacja, tak samo było w drugim meczu z Realem..
Piłkarze już biegają po boisku. Spotkanie rozpoczyna się nerwowo. Ataki Borussii i kontra Bayernu. Nieudana. Kontra Borussii. Strzał.
Piękna gra. Tylko że agresja to wszystko psuje.
Te faule tak bardzo <3
Ciekawe co tym razem Rafinha wymyśli..
Nie przepadam za nim bardziej niż za innymi zawodnikami. On zawsze wstawia gdzieś swoje trzy grosze. Musi być w centrum uwagi.. normalnie wielbić go.
Miki znowu napędza akcję, jest wszędzie, ale tak jakby czuję że go wyśmiewają, nienawidzą, wygwizdują.. Tak bardzo kibice.
Wiem, że nie jest idealny, ale DO CHOLERY ON NIE JEST DREWNEM! CAŁY CZAS SIĘ UDZIELA, POMAGA, JEST WSZĘDZIE A WY GO BĘDZIECIE WYŚMIEWAĆ? GOŃCIE SIĘ!
GDYBY NIE ON TO NIE BYŁOBY POŁOWY BRAMEK REUSA I LEWEGO.. TAK SAMO Z KEVINEM "ZAPCHAJ DZIURA" ŚMIESZNE, WYPIERDALAĆ Z CZYMŚ TAKIM!
ALBO JESTEŚ KIBICEM, WSPIERASZ, ALBO GTFO!
TEŻ WAS KOCHAM.
(CAPS LOCK WYZWÓL GNIEW, YEAH!)

Kolejna akcja Pszczółek..
MIIIIIIIIIIIKKKKKKKKKKKKKKKIIIIIIIIIIII!

I CZO TERAZ HEJTERZY?
KOCHAM
KOCHAM
KOCHAM
KOCHAM
<3




Znowu drę się na cały dom. Znowu płaczę ze szczęścia. Dlaczego?
-Może dlatego że tak bardzo uwielbiam Mikiego?
Może dlatego że jest to mój idol?
Może dlatego że on jest czymś takim jak był wcześniej Mario dla mnie?
Nie wiem. Wszystko mi się miesza.
On jest niesamowity i pokazuje to cały czas, tak samo jak Kevin, dlatego zasługuje na szacunek.
A teraz jego gol i jego szczęście,
to też mój gol i moje szczęście.
Tak samo jest, było i będzie z Kubą.
Idol od dziecka. Szczęście, płacz i łzy cały czas wspólne i niech ktoś teraz ogarnie mój umysł.
Wydaje mi się że to trochę chore że tak to przeżywam. Ale nie mogę inaczej. Nie mogę być obojętna na czyjś smutek i szczęście.
Nie lubię Bayernu, ale jakby stała się tam jakaś tragedia, byłabym równie smutna jak oni. Chyba że przegrają z nami mecz, to już nie

Ale mecz trwa dalej a ja myślami cały czas wokół Mikiego i Mario, Mario Mario Mario Mario..

Znowu 19 przelatuje mi przed oczami.







Na tym skończyłam. Mam nadzieję że mimo to wam się podoba i zostaniecie ze mną..
A póki co to idę ''powtarzać'' do jutrzejszych testów. Bay

Ps.: Powodzenia Realowi w jutrzejszym meczu. Jestem z wami duchem



  • awatar Gość: U mnie też ostatnio jest dość ciężko..Bardzo się cieszę,że podjęłaś tyle postanowień i ważnych decyzji- trzymam kciuki by się udało :* Wpis jak zwykle świetny,nie wyobrażam sobie,byś przestała pisać ^^ Co do piłki...No no,nawet sobie nasze Skarby radzą z Monachium! Wyobrażam sobie jak cierpisz patrząc na Mario,współczuję..Trochę się obawiam wyjazdu na ten ich stadion,ale oni są zbyt pewni siebie. Pierwszy prysznic mieli z Wami,a drugi może my zrobimy :D Wielkie gratulacje,strasznie się ucieszyłam gdy usłyszałam o wyniku. Też nie lubię piłkarzy Bayernu- wydają się taaaacy zarozumiali,szczególnie Neuer :/ Ohh jak ja nie znoszę,gdy hejterzy tak się na kimś uwieszą- w Realu jest tak samo..kilka zmarnowanych okazji,kilka słabych spotkań i już robią z zawodnika śmiecia...żałosne. Słuchałam wczoraj Eminema przed meczem ;) Powodzenia na testach! Buziaki ;*
  • awatar Gość: Wspaniale
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
1/4 finały Ligii Mistrzów
Borussia Dortmund - Real Madryt



Gorączka tego spotkania dopadła mnie już po przegranym meczu w Madrycie. Czekam, cały czas czekam na rewanż na Signal Iduna Park.
Miota mną, weekend spędziłam jak na szpilkach i jeszcze mój kolejny mecz we wtorek. Będzie się działo, ale no cóż, trzeba żyć.
Poniedziałek, jak poniedziałek, chujowy.
I jeszcze to:
-Proszę Pani to co z tym wyjazdem na jutrzejsze zawody?
-No właśnie Kasia, nie jedziesz.
-Jak to?
-Pan Cię nie zapisał, wziął kogoś innego.

...
Zajebiście.. ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, rozniosłam dziewczyny z innej klasy w ręczną. 14-10 wygrana mojej klasy i moje 10 bramek, tylko wolała bym nożną.. ale dobra eh.. może następnym razem..

W T O R E K :
Od rana do meczu atmosfera w domu była na pięta.
Po ostatnich łzach po spotkaniu w LM rodzice postanowili zakazać mi oglądania meczu, pff ciekawe jakim prawem..
Ale no dobra zrobiłam te "wymagania" i zasiadłam przed komputerem, klik klik transmisja.


Zdążyłam na ostatni uścisk przed meczem.
Znowu ten ból brzucha, znowu w oczach łzy.
Poprzednie spotkanie już dawno wymazałam z głowy.
Ale obawa jest jak zawsze.
Chłopaki rozbiegają się na swoje miejsca.
Ostatnie spojrzenia, zero uśmiechu.
Zaczęło się.

Rozpoczyna Real, strasznie nerwowe podania, albo ja mam zwidy. Boją się? Boją się atmosfery? Boją się Signal Iduna Park? Na to wygląda, jakie tam musi być ciśnienie, skoro taki wielki gracz, wręcz upada na kolana od pierwszych minut..
Borussen już naciskają na rywali, próbują ich zdominować, wygrać to. Bo wygrają, ups, taka prawda. Przynajmniej ja to wiem.

Wszystko idzie wręcz idealnie, atakujemy..
Kontra Madrytu, no nie do cholery Piszczek! -,-
Karny, jeju nie! Nie pozwalam, Rom broń.. proszę..
Piłka już ustawiona, piłkarz w białej koszulce, bierze rozbieg, pomału dobiega do piłki strzał..
ROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOM !
Stawiam Ci piwo, albo kurna całą zgrzewkę, bohaterze ty jeden ty! Mordo kochana *.*
Niby ni gol a radość jeszcze większa, lalalal
kocham kocham kocham Cię ROMEK <333


Ale grać trzeba dalej. Oglądając mecz staram się wsłuchać w głos kibiców, próbuję wychwycić te okrzyki, ale nie mogę. Komentatorzy tak bardzo za Realem.. Ja pierdole, nie wiem, wydaje mi się, że powinni być bezstronni, a nie cały czas paplać o tym jaki to Real nie jest oh i ah. Z całym szacunkiem do Madrytu, ale mogli by sobie odpuścić o ciągłym ich wychwalaniu i przesadzonej krytyce o Pszczółkach.. Jakieś zasady powinny być.

A co na boisku? Powoli spełniające się marzenia.
Oglądam spotkanie i zastanawiam się, czy to na pewno jest Ten Real Madryt, który nas pokonał trzema bramkami, bo w ogóle tego nie przypomina..

Kolejne akcje..
MIIIIIIIIIIIIIIKKKKKKKKKKKKKIIIIIIIIII!
Kurwa -,- chłopie, to była setka..
Ale to nic, dasz radę, wierzę w Ciebie, kolejna próba będzie udana.

MIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIKKKKKKKKKKKIIIIIIIII!
Obok słupka, tak bardzo, ja Ciebie też kocham, ale traf to w końcu.. -,-

Zbliżamy się powoli do końca spotkania, a pomimo tylu świetnych akcji goli brak.. no cóż, trzeba to przeboleć, ale do cholery,
R U S Z Y Ć T E S W O J E S E K S I
D U P Y, bo macie je do gry a nie do machania, na sesyjkach..

Marco dobiega do piłki, sam na sam..
Marco, Marco, Marco, Marco..
GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!
kochanie
kochanie
kochanie
kochanie
kochanie
kochanie
ja (my) Ciebie też kochamy!
Skarbeńku ty! Ale jeszcze dwie prosimy




Milo tak bardzo Forever Alone i jego mecz życia<3

Ale no cóż, żyjmy golem Reusa i grajmy dalej, jeszcze tylko trzy brameczki nanananana!

Kolejna akcja Borussen, strzela Lewandooooooooowski!
Jego strzał poprawia MARCOOOOOOOOOOOOOOOO!
KURWA SKARBIE! JESTEŚ BOGIEM! OMNOMNOMNOM *.*



I z tym o to pięknym rezultatem schodzimy do szatni.

*PRZERWA*

Druga połowa nie jest już tak dobra dla nas jak poprzednia, zawodnicy w białych koszulkach, ogarnęli się i starannie bronią bramki Ikera.
Rozpędzenie jakiejkolwiek akcji jest trudne. A zmienienie jej na gol, jeszcze bardziej, zaczynając od obrony kończąc na Casillasie.
Skoro już o nim mowa, to jest najlepszym bramkarzem na wieki wieków. I oby grał jak najdłużej, bo zasługuje na to. I na szacunek + jeszcze to co robi dzisiaj dla Realu.. taka prawda:


Druga połowa jest równie agresywna jak pierwsza, ale nie dajemy się zaskoczyć, nasi stoperzy w najlepszej formie w tym sezonie.
Kolejne przejęcia i Rom bez żadnej roboty, ale to co zrobił w pierwszej połowie to było MEGA.
Kolejny atak żółto-czarnych, MIIIIKKKKKIII!
Cholera jasna -,-
Jak? Pytam się, jak? Trzecia setka poszła w błoto.
Henio, nie chcę nic mówić, ale rusz dupę.. przepraszam. I tak robisz dużo, ale rusz te dupę.

Ciśnienie mam podniesione już wystarczająco, druga połowa mija tak szybko że normalnie.. eh.
Ogarnijcie się, proszę, nooo!

Kolejna setka dla Mikiego, kolejny nieudany strzał..

Już tylko 5 minut, koniec.



ALE MIMO TO DZIĘKUJĘ CHŁOPAKI ZA TEN SEZON W LIDZE MISTRZÓW, POMIMO TYLU KONTUZJI, SŁABSZYM SEZONIE, UDAŁO WAM/NAM WEJŚĆ TAK WYSOKO. ĆWIERĆFINAŁY TO NIE BYLE GÓWNO ZA PRZEPROSZENIEM. NASTĘPNYM RAZEM BĘDZIE JESZCZE LEPIEJ, CZEKAMY NA KOLEJNY FINAŁ SKARBY I KTO WIE, MOŻE JUŻ ZA ROK

TEN MECZ BYŁ SPEŁNIENIEM MARZEŃ, WIĘC NIE PŁACZCIE! MUSIMY JESZCZE SKOPAĆ NA POŻEGNANIE TYŁEK BAYERNOWI W LIDZE WIĘC PO CO PŁAKAĆ? JA MOGĘ, WY NIE. UPS NIE MACIE PRAWA NANANANA
POWODZENIE SKARBY, TRZYMAM KCIUKI




A I JESZCZE JEDNO, MIKI..
GŁOWA DO GÓRY, NIC SIĘ NIE STAŁO, POPEŁNIŁEŚ BŁĘDY, TAKA PRAWDA, ALE KAŻDEMU SIĘ ZDARZA.
A TERAZ GŁOWA DO GÓRY, BO PATRZĄC W TYŁ DALEKO NIE ZAJDZIESZ, NIKT CIĘ O NIC NIE WINI. A TERAZ UŚMIECHNIJ SIĘ, KOCHAMY CIĘ I TAK I TAK <3




*.*



BAY BAY, NASTĘPNEGO, NIE WIEM KIEDY, BĘDĘ ZNOWU.
ZBLIŻAJĄ SIĘ TESTY, A JA MAM RYGOR, JEDYNE CO MOGĘ TO SIĘ UCZYĆ I OGLĄDAĆ MECZ.. ZERO BLOGA, ZERO ZERO ZERO. NA SZCZĘŚCIE DZIŚ MAM NA 10 I NADROBIĘ TROSZECZKĘ..
DO NASTĘPNEGO MIŚKI
  • awatar We live, as we dream! <3: Też oglądałam ten mecz i bardzo im kibicowałam :). Ostatnio jak grał WKS to moja mam też powiedziała, że już więcej meczu nie będę oglądać a ja, że chyba śmieszna jest :P
  • awatar Gość: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA :D Na pewno coś napiszesz o tym meczu,ale już teraz gratuluję wygranej z Bayernem! Guardiola z tymi swoimi robotami chyba za dużo sobie wyobrażają XD Wczoraj Wy im pokazaliście,a w LM..mam nadzieję..my <3 Gratuluję! Trzymaj się :*
  • awatar Gość: ALE BYŁ MECZ! Wczoraj byliście świetni,piękna gra,gratuluję :* Znaczy się ja sądzę,że pierwszy kwadrans Real miał dobry,ale przestrzelenie karnego przed Di Marię wszystko posypało...Potem pół godziny naszej padaki i waszej świetnej roboty...A druga połowa to był kosmos,wielka walka z obu stron. Dla kogoś bezstronnego to musiał być genialny mecz,ale dla mnie był koszmarem..Możesz sobie wyobrazić ten stres,prawie wymiotowałam przed tym telewizorem XD San Iker to legenda i zawsze tak będzie <3 Koniec końców (wybacz) lepszy jest w półfinale. Real Madryt! <3 Powodzenia w lidze a Bayernem no i żebyś jeździła na zawody ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Real Madryt - Borussia Dortmund

Płaczę.
Nie.
Ryczę.
Morze łez.
Uhu.
Wkurwiście.
Niech mnie ktoś KURWA przytuli!
Proszę..


Zresztą czego ja się spodziewałam?
Hahahahahhahahahahahahahahhahahah.

Gratulacje dla Realu, piękny mecz

Idę zbierać swoje resztki z podłogi papa
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
przytulcie mnie..
  • awatar Mushikushi.: Przytulam cię na odległość :D
  • awatar Gość: Wiesz, czego Wam zazdroszczę? Tych wspaniałych kibiców. Jestem przekonana, że we wtorek Signal Iduna Park wypełni się po brzegi, że ci ludzie pokażą swoją niesamowitą wiarę w klub i że to my będziemy cierpieć :D gratuluję zwycięstwa dziś i trzymam kciuki, by udało się Wam utrzymać drugie miejsce :*
  • awatar Gość: Dzięki Kochana :* Wiesz..Nie będę Ci tu prawić farmazonów o tym,żebyś się nie martwiła,bo na prawdę wiem,że porażka ukochanego klubu boli. Ale trzeba to przetrzymać,taka już jest piłka! Nasze Skarby stworzyły dziś wielkie widowisko,Wy też mieliście świetne chwile :) Mam nadzieję,że opiszesz ten mecz tak jak wszystkie inne,bo na prawdę niesamowicie to robisz *.* Aha i wiedz,że ja przytulam Cię mentalnie! Trzymaj się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


DERBY
Borussia Dortmund - Schalke 04


Mecz zbliż się małymi kroczkami, fani biegną na stadion,inni włączają telewizory, czy transmisje, a ja? Jak zawsze zamyślona biegnę do domu od znajomych, w uszach piosenka Black & Yellow, w myśli nie zaczynajcie beze mnie do cholery!

Nawet się nie rozebrałam, wbiegłam do domu, uruchomiłam komputer w biegu, jednocześnie ogarniając dziesięć rzeczy naraz. Ale to nie było, ważne. Dla mnie liczą się derby, Kevin.. niech strzeli im taką ładną brameczkę, proooszę *.* Klikam na pierwszą lepszą transmisję, okazuje się że niemiecką.. ale ja nie chcę słuchać komentarza, chcę oglądać moje pszczółki w akcji i naszą ścianę. Tyle mi do szczęścia potrzeba.


Po murawie biegają piłkarze, w powietrzu biegają okrzyki kibiców, Signal Iduna Park wita Schalke.
Piłkarze pomału wychodzą z szatni, ich oczy błyszczą, serce wali, sztucznie utrzymywany spokój i powaga. Ale zaraz to wszystko minie, zaraz otworzą im się serca, po prostu dajcie im piłkę, a zobaczycie ich prawdziwą twarz.
Nadszedł czas na przywitanie, pomału piłkarze przechodzą obok siebie, nie którzy tylko spoglądają na twarze swoich rywali. Czasami pojawiają się uśmiechy, bardziej śmieją się oczy niż usta (niektórych).
Po tradycyjnych "piąteczkach" przyszedł czas na wspólny przytulas, ostatni wdech.

Całą walkę rozpoczną Borussen, niczym dwa miecze Krzyżackie, tak teraz dwóch piłkarzy wyzywa Schalke na zacięty bój. Kto wygra?

https://www.facebook.com/photo.php?v=703647673007030&;set=vb.134904013188254&type=2&theater

Spotkanie, rozpoczyna się szybką próbą ataku.
Trzeba próbować, a aby spróbować trzeba chcieć.
A my chcemy i to bardzo, chcemy szczęścia naszych Skarbów, my kibice zawsze będziemy szczęśliwi, ale oni też muszą. Wiara w nich, to jak wiara w Boga, bezinteresowna. Nie muszą nam dawać byśmy ich kochali, ale muszą czasem poczuć satysfakcję i uszczęśliwić nas, by wierzyli w swoje umiejętności jeszcze bardziej. Takie nasze szalone Talenty.

Okazję pojawiają się od pierwszych minut, zawziętość też. Niestety pojawił się jeszcze jeden przykry czynnik. Brutalność.



Staramy się nacierać na niebieskich, naszymi podaniami, atakami, skutecznym odbiorem. A oni co? Faulują, w brutalny sposób zatrzymują naszych.
Mecz nie rozpoczął się dobrze pod względem przyjaźni. I w podobny się skończy, zapewne. Chyba że Borussen wygramy walkowerem, po tym jak dla Schalke posypią się czerwone kartoniki..
Ale nie, nie chcę tego. Potrzeba nam czystej wygranej, znaczy nie mi i nie kibicom, ale piłkarzom, naszym Pszczółką jest to potrzebne, by mieli większą wiarę w siebie..

Akcję rozpędzają się, ale rzadko kończą się strzałem na bramkę, bardziej preferuje się styl:
NA GLEBĘ GO, NIECH PRZYSTRZYŻE TRAWKĘ ; KŁÓĆMY SIĘ NIE MOGĄ WYGRAĆ ; ŻÓŁTA KARTKA TAK BARDZO JĄ CHCĘ ; UWIELBIAM SĘDZIEGO NIECH DO MNIE PODEJDZIE I NA MNIE NAKRZYCZY MOM PLEASE.





< czy sędzi idzie z moim Kevinem za rękę o.O >

W każdym razie pomału mija pierwsza połowa i kolejne części spotkania nie różnią się od po przedniejszych. Praktycznie większość kibiców siedzi zakrywając twarz próbę Schalke, faul Schalke . Przygryza wargę i zaciska kciuki, gdy atakują Pszczółki, faulują Pszczółki. Czyli Replay co minutkę. I tak do przerwy..

*PRZERWA*

Przerwa przerwą, wszyscy odpoczywają, chodzą na sisi po piciu po amam. Tylko ja nie mogę się ruszyć. Szokuje mnie dzisiejszy mecz, nie możemy się przebić, a sędzia bynajmniej nie pomaga, w nie których momentach nawet bardziej przeszkadza.
W między czasie włączyły się reklamy i ogłoszenia.
Wpatruje się w monitor, patrzę niby na pstrykające obrazki. A tak naprawdę patrzę w głąb, jakby na skaczące piksele.
Z zadumy wyrywają mnie cztery słowa:
-Bayern
-Mario Goetze
-Gol

Patrzę znów w ekran tylko tym razem na obrazki, na to:



Klikam pauzę, obraz zatrzymuje się na dolnym zdjęciu tym powyżej. Patrzę na jego uśmiech, szczere szczęście w oczach i nienawidzę go.
Próbuję odwrócić wzrok, ale nie mogę przestać patrzeć. Płaczę. Po moich policzkach powoli toczą się łzy. Nie próbuję ich otrzeć, jedną ręką opieram się o blat biurka i podtrzymuje podbródek.
Uśmiecham się lekko, ale to nic nie daję. Rozpłakałam się bardziej.

WYBACZ MARIO, ALE NIENAWIDZĘ JUŻ TWOJEGO UŚMIECHU, JUŻ NIENAWIDZĘ TWOJEJ RADOŚCI. NIENAWIDZĘ TEJ KOSZULKI KTÓRA TERAZ ZDOBI TWOJE CIAŁO, TWOJE SERCE. WIESZ JAK TO KUREWSKO BOLI? UCZUCIE ŻE TWÓJ ULUBIONY PIŁKARZ, IDOL ODDAŁ SIĘ W RĘCE WROGA? STRZELA BRAMKĘ SWOIM? JEDNOCZEŚNIE GASZĄC ICH NADZIEJ, ZA KAŻDYM RAZEM?
NIE.. SMUTNE, ALE NIE MOŻESZ TEGO CZUĆ. WRÓCISZ DO NAS, NIE WIEM DLACZEGO, ALE TAK BĘDZIE. WSZYSCY MÓWIĄ ŻE NIKT CIĘ TU DO NAS NIE WEŹMIE, NIKT NIE CZEKA JUŻ NA TWÓJ POWRÓT. MYLĄ SIĘ, NICZEGO BARDZIEJ NIE PRAGNIEMY NIŻ CIĘ PRZYTULIĆ. NAJBARDZIEJ CHCE TEGO MARCO, TWÓJ PRZYJACIEL, ZAPOMNIAŁEŚ?


Odświeżam stronę, ale na pulpicie wciąż jego zdjęcie..

*KONIEC PRZERWY*

Boisko na nowo zapełnia się piłkarzami, w powietrzu znów szybują dumnie okrzyki HEJA BVB.
Niemiecki komentator powtarza słowa GOETZE, GOETZE, GOETZE.. REUS, REUS, REUS. Nie próbuję nawet wsłuchać się dokładnie, zrozumieć. To mi umyka. Mecz się zaciera. Widzę tylko upadających piłkarzy, gdzieś tam w oddali gwizdek sędziego i powoływanie kibiców. Ale teraz wszystko mi się gubi, z przodu jest tylko Mario. Znowu, znowu ten ból do cholery. Dlaczego?

Weź się w garść do kurwy nędzy!
I nagle finał Ligii Mistrzów. Koniec, leżę.
Nie wiem dlaczego, ale to mnie rusza, dogłębnie.
Stłumiony uśmiech Mario, po drugim golu Bayernu powiedział wtedy wszystko, złamał mi wtedy serce.
Od tamtej pory nie jest moim ulubieńcem. Ale wiem że jestem wstanie mu wybaczyć, tylko musi wrócić..

WRACAMY DO MECZU DO CHOLERY!
60 MINUTA




Tylko że mecz jest bez zmian, czyli w skrócie:

Zdziwiony Sebastian

Latający Sokratis

Biorący wszystko na klatę Sokratis

Mecz jest ciężki, męczy piłkarzy, kibiców, trenerów i sędziego..
Mnie męczy szczególnie bardzo + jeszcze te dźwięki wiadomości na facebook'u. Wyraziłam się chyba jasno oznajmiając większości że oglądam mecz i jakiekolwiek próby kontaktu ze mną to strata czasu.. ale jak tam sobie wolą..

W każdym razie spotkanie pomału przemija z wiatrem.


Najśmieszniejsze jest to że próbuję wszystko to obrócić na szczęście, a tak naprawdę to płaczę, od 30 już minut płaczę..



W ciszy oglądam spotkanie, zaciskam pięści, śledzę biegnących piłkarzy i przymykam oczy za każdym razem, gdy odgwizdany jest kolejny faul.
W uszach brzęczy mi HEJA BVB.
Muszę znaleźć w sobie tą siłę, muszę.

Trwam w zadumie, z której wybudza mnie końcowy gwizdek. Koniec. Remis. 0 : 0
No tak.
Ale próbowaliście Pszczółki, to się liczy, liczy się wiara! <3








__________________________________________________

Starałam się pisać to na gorąco, jednak w pewnym momencie zabrakło mi sił. Wszystko przez Mario, nie przepraszam za to co napisałam w trakcie meczu, przepraszam jednak za to że przez jego uśmiech znów się posypałam troszeczkę. Jednak balkon piłka i kawa + chłodne powietrze trochę mnie uspokoiły i dzięki temu dziś jestem w stanie dokończyć opis

W każdym razie idę spać, więc tego dobranoc miśki



P.S. Jakbyście mogli trzymać jutro (piątek) za mnie kciuki? Bo będę grać pierwszy oficjalny mecz w swoim życiu (reprezentacja szkolna nożnej)
i troszeczkę się stresuję, chcę wyjść nie tyle co najlepiej, ale tak by nie musieli mnie ani wyżucić z boiska ani z niej znieść
Z góry dziękuję i jeszcze raz dobranoc


  • awatar Gość: To czekam na wpisy ;) Najważniejsze,żebyśmy w środę zobaczyły wielkie widowisko *.* A jak się spotkają dwa takie kluby,to mamy to pewne! Powodzenia na tych sprawdzianach ;*
  • awatar Gość: Kochana pisz jak ten mecz,bo się zastanawiam! :D Słyszałam,że pięknie odwróciliście ostatnie spotkanie w lidze,uwielbiam takie mecze! Za trzy dni gramy ze sobą,ale będzie ogień :D
  • awatar Gość: Słuchaj tego..Eto grał kiedyś dla Realu,potem tułał się po innych klubach i w końcu trafił do Barcy. No i jak celebrował z nią mistrzostwo na stadionie,to wziął mikrofon i zaśpiewał "Madrycie kurwo klękaj przed twoim mistrzem" czy coś w tym stylu...a z nim cały stadion. Wyobrażasz sobie tak nas upokorzyć? Zero honoru. Tacy zdrajcy się zdarzają. Niestety. 6. Gratuluję bardzo bardzo bardzo tego,że jutro grasz :) Na pewno świetnie Ci pójdzie,będę trzymać kciuki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
26 kolejka Bundesligi
Hannover 96 - Borussia Dortmund
Zakochałam się w kolejnej piosence :C <3

♥♥♥ ~ Jeszcze dosłownie chwila, dziś to my jesteśmy gośćmi. Kamera pomału obiega stadion. Ostatnie przygotowania, ten widok.. Kamerzysta pokazuje Borussen. To nie jest nasz stadion, a kibiców nie mniej niż zawsze. Nie wiem co się ze mną dzieje. Po policzkach powoli spływają łzy. Zakrywam uśmiech dłońmi. Ale już nie mogę odsłaniam twarz, delikatnie ocieram spływające krople.
To takie piękne, być częścią tej historii, być w sercu tych ludzi, którzy nigdy mnie nie widzieli, ale czują że jestem. Że swoją wiarą wspomagam ich wiarę, ich uśmiech to mój uśmiech i odwrotnie. Piękne..



Boisko powoli zapełnia się żółtymi i czerwonymi kropkami. Każdy z nich się uśmiecha, mam złudzenie że widzę u nich łzy. Wiem, piękne tak tak, wiem.
Przywitanie, zbiórka, wspólne tulenie, ostatnie poklepanie się po pleckach i tyle. Czas zająć swoje miejsca. Grać razem, ale osobno.

Piłka wędruje od nogi do nogi, niby szybko a wolno. W powietrzu szybują okrzyki Borussen, mieszające się z nawoływaniem kibiców Hannover.
Początek trudny. Chłopaki tworzą akcję, ale czerwono - czarni bronią się, kurna dobrze.
Nerwówka, już od pierwszych minut podgryzam paznokcie. Nie potrafię się wyluzować. Dziś ważne są 3 punkty. DLA NAS! Ale jeśli Hannover będzie się dalej tak bronił i polepszy swój atak to śmiało możemy powiedzieć papa. Jednak mamy problem, bo tak czy siak wygramy ten mecz. Gdyż iż ponieważ "w każdej porażce kryje się wygrana".




Kolejna dobra akcja żółtych chłopczynek, kolejna dobra obrona chłopczyków czarwonych(via. Maciek XD). Coś jest tu nie tak, bo niby gramy dobrze, wszystko jest takie niby bezbłędne, takie cudowne. A nie możemy oszukać defensorów Hannover.
Czyli jednak coś nie jest cudownie. Nom, nie jest Hannover, Hannover nie jest cudne, piękne i takie paradise.
Już minęło 30 minut. Nie padła żądna bramka jeszcze. Tak źle i tak nie dobrze. Nie tracimy i nie zyskujemy. Eh..
40 minuta, czas się ciągnie tak wolno, że aż szybko. A nadzieja jakby przygasała. Jakby, więc nie przygasa.
Wola walki nie, jest nawet śmiesznie tak troszeczkę, bo Erik ^^


I cudownie też, bo także Erik ^^


Także ten tego, nom :C <3 Mom please :C <3
Zachowuje się jak pięciolatka -.- ale noo <3

Wracamy do meczu.
Borussen rozpoczyna kolejną kontrę.
Piszczu podaje do Sokratisa, Papa (ksywka Sokratisa jakby ktoś nie wiedział :3) oddaje futbolówkę Matsowi .. GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!


Słodziaśnie w 43 minucie. Przyśpieszone bicie serca i uśmiech, tak właśnie powinno się schodzić do szatni!
Kibice podskakują na trybunach, my tutaj, ci fajni oczywiście po łóżkach i wszędzie gdzie się tylko da roztegowując okan krzykiem i piskiem.

*PRZERWA*

*KONIEC PRZERWY*

Piłkarze już ustawili się do rozpoczęcia, przeszli przez ten tradycyjny swój uścisk, okrzyk w szatni, bawienie się z piłką w trakcie tego tak zwanego odpoczynku, a teraz machają bioderkami. Chcą się "rozgrzać".
Piłka już w ruchu, akcje się nasilają, szczególnie po tym pierwszym golu Matsa, który udowodnił że można złamać mur defensywy Hannover.
Tylko ja to rozumiem w inny sposób "wystarczy promyk nadziei by otworzyło się niebo".
Więc teraz czarwoni mają problem, bo muszą się bardziej bronić i jeszcze bardziej atakować, by zyskać w tym meczu coś więcej niż zero lub ewentualnie 1 punkt. Ale nie, tym razem nie damy sobie odebrać upragnionego zwycięstwa.

Mija 5 minut drugiej połowy, a akcje nie ustają, wręcz nasilają się.
Hannover atakuje, na szczęście nasza obrona czuwa i wybija piłkę, wprost pod nogi Lewandowskiego.
Lewy biegnie niczym gepard w żółto-czarnych Nike.
Mija kolejnych rywali jak słupki na treningu, kolejny zwód, strzał i GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!

https://www.facebook.com/photo.php?v=716534288391962&;set=vb.159093717469358&type=2&theater

Co jak co, ale to było P I Ę K N E !
A radość Jurgena i Hoffiego jeszcze piękniejsza





Tu się cieszę, piszczę i krzyczę i płaczę ze szczęścia i z tej radości Jonasa i tego że gra, niby zastępczo ale kto wie, może wejdzie na dłużej do podstawowej jedenastki
Więc popłakuję sobie, pewnie nie tylko ja z tego szczęścia. Dzisiejszy dzień musi być cudowny, na pewno, bo już jest. Rozkurwiają system za przeproszeniem. Mogła bym i z pewnością będę oglądać powtórki z tego meczu do końca.
Niby to nie są ćwierćfinały ani inne coś, ale płaczę jak podczas oglądania LM.

Ale zbierajmy łzy w chusteczkę, uśmiech na zdjęcia i wracajmy do meczu, bo oni mi tu grają a ja rozwalam łózko -.-



Parcie na rywala, tak jakby wciskamy ich do własnej bramki. Hannover, próbuje coś zdziałać ale im nie idzie. Coś na wzór naszej środowej gry z Zenitem. No prawie bo my w między czasie zdążyliśmy jeszcze zremisować.

Minęła 60 minuta, spotkanie biegnie dalej w ruchu jednostajnym. Kontra, próba kontry, kontra, próba kontry, kontra, pudło, bramkarz, próba ataku, atak, wybicie.. etc. etc. etc.

Powoli zaczynają się zmiany. Wszyscy oczekują powrotu "sera Dortmundu" (via. komentator)
Marco Reusa. Szczerze to mają rację, jednak według mnie takim prawdziwym sercem i osobą, która daje natchnieni reszcie to jest Kevin.. Niby taka "zapchaj dziura" a dzięki niemu nadal jesteśmy w Lidze Mistrzów, utrzymujemy wysoki poziom gry, wspomaga naszych graczy od środka, w szatni, zaprzyjaźnia się z nimi jak nikt (via. wywiady z Borussen) więc tego nom. KC KEVIN <3

Mecz już prawie się skończył. A Pszczółki nie poddają się. Kolejna akcja rozpędza się, piłkę dostaje Marco, krótko przedłuża sobie bieg, strzela... GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!




Tak szczerze to mogli by mnie przytulić :C <3

Ten gol, to w sumie było już tak na pożegnanie.
Gwizdek.
*KONIEC*






__________________________________________________

Więc ten tego co do par w 1/4 LM. To tak właśnie też się tego spodziewałam XD
I nie będę kłamać ani nic, boje się tego. Tak jak rok temu w półfinałach. Tylko tym razem spodziewam się silnego napadu na nas za 4:1.
Oczywiście, mam mieszane uczucia, bo rozsądek krzyczy : PREZEGRAMY, PRZEGRAMY, NIE ŁÓDŹ SIĘ, NIE OSZUKUJ, NIE KŁAM, NIE NIE NIE.
Ale w sercu jeszcze jest ta nadzieja..
"Nadzieja to głupców matka, ale ponoć umiera ostatnia, bo każda matka kocha swoje dzieci.."
Moje zdanie na ten temat jest jedno: to będzie trudny mecz zarówno dla nas jak i dla Realu. Ale cóż czy wygramy czy przegramy i tak już dla mnie wygraliśmy!
"Nie trzeba być pierwszym, przynajmniej nie zawsze, liczy się wiara - teraz tak na to patrzę" <333
Więc ten tego powodzenia dla Realu i ten jak wygracie z nami, to mam taką małą prośbę, złojcie dupę Bayernowi jak ich spotkacie
Z góry dziękuję



Znalazłam ten uśmiech Kloppa co mi uciekł ^^

Do zobaczenia miśki



Und am Dienstag hauen wir die Blauen weg ~ Erik Durm ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1/8 finałów Ligii Mistrzów
Borussia Dortmund - Zenit St Petersburg
włącz<3


♥~ Do meczu jeszcze prawie godzina, trybuny zapełniają się kibicami. Zawodnicy biegają po trawie, podskakują rytmicznie, na nie których twarzach pojawiają się lekkie uśmieszki. Ich oczy połyskują, migocą. W piersi ukrywa się głośne łomoczące serce.
Chodź na większości twarzach jest skupienie, opanowanie, spokój, to w głowie szaleje burza, zapewne tak już od rana.
Jak potoczy się wieczór? Zobaczymy. Póki co to bolą nas brzuchy od tego pieprzonego zdenerwowania, ale to właśnie kocham, tą tremę.



Zaczyna się. Na boisko pomału wchodzą dwie drużyny. Piłkarze z małymi towarzyszami pomału okrążają biały okrąg, zdobią go niebieskie gwiazdy, materiał faluje wywołując w naszych sercach lekkie drżenie. Mija kilka minut, na stadionie zapada głucha cisza. Spokój przerywa hymn Champions League, po naszych plecach przepływają ciarki.
Chłopaki w niebieskich koszulkach pomału podchodzą do Borussen, nie którzy się lekko uśmiechają, ale to chyba bardziej z podenerwowania niż z sympatii.
Ale tego nie jestem pewna, bo może mamy w Zenicie skrytych fanów


Spotkanie rozpoczną niebiescy chłopcy.
Przez pierwsze minuty starają się utrzymać piłkę na własnej połowie, znaczy żółto-czarni chłopcy zmuszają ich do tego.
Mecz rozpoczyna się spokojnie, od czasu do czasu atak kończy się strzałem na bramkę. Często atakujemy, ale mało skutecznie. Cholera znowu nam brakuje celności.. mam nadzieję, że szybko nastawi się chłopakom celownik. Nie chcę się zbytnio denerwować, ale bilans 4:2 nie jest tak pewny, gdy gra się z determinowanym przeciwnikiem..




Minuty się ciągną, nienawidzę tego.
Na trybunach od pierwszych minut pojawiają się krzyki BORUSSIA BORUSSIA BORUSSIA. Piłkarze atakują. Brzuch boli mnie coraz bardziej, ale raczej nie tylko mnie. Widzę kibiców, którzy z całych sił ściskają kciuki. Umalowani w żółto-czarne paski, pomachują radośnie szalikami.
Chodź na twarzach promieniują uśmiechy to w oczach widzę strach, dokładnie jak bym widziała teraz swoje oczy..


Pomału zbliżamy się do 15 minuty, mój (pewnie nasz) strach wciąż rośnie.
Kolejna akcja Zenitu.. strach.. ból brzucha.. strach.. HULK.. GOL

Ej ty tam duży, zielony, w niebieskiej koszulce, jak możesz? A my Cię chcieliśmy u siebie



Bilans bramek wynosi już 4:3. Mój ból z brzucha powoli zamienia się w łzy, nie wiem czemu. Jednak moje, nasze, wszystkich chłopaków serce wciąż łomocze, przypomina o sobie. DO BOJU, RUSZCIE TE SWOJE SEKSI PUPY!

Boisko pomału zaczyna zmieniać się w ring.
Piłkarze w bokserów.
Nie, nienawidzę tego.. oo.. faul na Lewandowskim.. dlatego dostał żółtą kartkę, gdyż, iż, ponieważ nieznacznie dotknął ręką piłkę.

20 minuta, wszędzie jest agresja, celowniki naszych chłopaków wciąż się nie nastawiły, ale dacie radę, to jasne jak słoneczko!

30 minuta, tak zegarku, dokładnie teraz przyśpieszaj, tak dokładnie zabieraj nam czas.
Ale to nic nie znaczy, dopóki ja tu jestem, dopóki na trybunach huczy nasza pieśń, dopóki przed ekranami są kibice, dopóki na stadionie są kibice to my się nie poddamy!

35 minuta, kontrę rozpoczynają nasze chłopaki. Podanie za podaniem, kolejne.. Marceeeeeel dośrodkowanie.. Keeeehl.. GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!



Tulcie go, tulcie go tak za mnie *u*
Sebuś, kapitanie <33








Ja się tu zachwycam, a trawę wącha Lewy. Wstawaj idioto nooo..!
Wstał, na szczęście. Potrzebny nam jest teraz, bardzo.
Z trybun jak lawina, sypią się oklaski, sypią się nuty pieśni. A nasi chłopcy jakby dostawali wtedy jakiegoś zastrzyku i biegną tak że.. buuuuuuum! Tak szybciutko

Nie wiem co zrobił nasz kapitan, ale automatycznie poprawił nam chumorki. Nasza trybuna to teraz jeden wielki uśmiech.

*PRZERWA*

*KONIEC PRZERWY"

Tym razem rozpoczną żółto-czarni chłopcy, podania są niby dokładne, bo są. Tylko coś mi nie pasuje w tej grze.. och.. już wiem. To piłkarze Zenita(komentator mówić Zenita) faulują, serio chcecie tak wygrać? Poniżacie się, haaalooo!

Druga połowa mija szybciej, to dobrze. Wiem, wygra meczu, to wygrana meczu duma itd. itp. ale remis też jest dobrze, tylko nie narozrabiajcie mi tam.

Kibice śpiewają i to jak śpiewają. Chodź daleko do chórku anielskiego, to to i tak jest raj. I jeszcze te flagi, coś pięknego. Patrzcie ludzie, bo zobaczycie to ponownie dopiero w sobotę.

A mecz, mecz to nie mecz, chyba że rozmawiamy o spotkaniu bokserów. Jak nie piłkarze Zenita faulują piłkarzy Borussii to piłkarze Borussii faulują piłkarzy Zenita.
Niby oko za oko, ząb za ząb jak w poprzednim meczu, ale nie o to mi chodziło.. miałam na myśli gole.

Małymi kroczkami zbliżamy się do końca meczu.
Chłopaki nie zmieniają swojego stosunku do przeciwników. To przykre, bo nic innego się tu nie dzieje. Przepraszam, tańczy nam tu Schmelli baletnica *.*




I wchodzi na boisko.. MILOOOOOOS JOOOOOJIC.
Co się dzieje na trybunach, oklaski! Ach te urodzinki, też chcę takie..

Milo wchodzi na swoją pozycję, w tym samym czasie zaczynają atakować chłopaki Zenita.. podanie.. piłka.. Rondon.. GOL

Z przerażeniem patrzymy na wynik, na boisko, znowu ten ból, znowu ten strach.. bilans to już 5:4
Wystarczy Zenitowi tylko 1 gol i mogą zniszczyć nasze marzenia w konkursie rzutów karnych.
Chłopaki ruszać dupy!

W sumie to tak za bardzo to nie mają do czego ich ruszać, chyba że chcą tak ładnie nakopać do dupy. Bo to już nie jest piłka nożna, a przynajmniej nie tak którą jak kocham..

Już tylko parę minut do końca. Lewy zadał krwawy cios w głowę rywalowi, rywal krwawi.
Marcel schodzi, wchodzi Jonas.

*KONIEC*

____________________________________________________

Czyli tak MILOOOOO wszystkiego najlepszego, stoo latek, wiecznej młodości, dużej kariery, mega goli, wspaniałych przyjaźni i abyś się tu zadomowił u nas na dobre <333333 Kochamy Cię




Sebastianek, kapitanek, bohaterek <33



I jeszcze zespoły, które awansowały wraz z nami ^^
Boję się tego trochę bardzo



Dobra miśki idę spać Byle do czwartku XD
  • awatar Gość: Yyy w 1/4 oczywiście :)
  • awatar Gość: Miałam oglądać ten mecz,ale znów miałam doła i spałam -,- Na szczęście są Twoje wpisy *.* Świetne zdjęcia i gify! No i spełniły się moje przepowiednie! Walczymy w 1/8...Jak odczucia? Ja oczywiście respekt i wszystko,ale tym razem my wygramy! Rewanż! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
25 kolejka Bundesligi
Borussia Dortmund - Borussia M'Gladbach

Wybiła 15, bo boisku biegają piłkarze, na trybunach szaleją kibice. W powietrzu powiewają już żółto czarne flagi, słuchać przytłumione okrzyki: HEJA BVB!


15:30
_______

Piłkarze pomału wchodzą na boisko, u boku maszerują dzieci. Ściskają dłonie swoich idoli i baloniki, w ich piersi bije rozszalałe z dumy serce.
Za nimi z podąża wiecznie uśmiechnięta Pszczółka Emma, także z małym towarzyszem.




Chłopaki stoją już w rzędzie, machają, uśmiechają się, Hummi wystawia język. W każdym sercu bije chęć zwycięstwa, w oczach wola walki miesza się z nadzieją, ostatnie wdechy. Czas się przywitać.



150 mecz Kevina czuję że to będzie jego mecz, oby. Ale dziś ubrał w miarę normalne skarpetki, to dobrze. Dość o Kevinie, wracajmy do meczu.

Chłopaki podbiegają do siebie, obejmują, nachylają, stykają głowami. Ciekawe czy mają zamknięte oczy i w ciszy skupiają się nad niedaleką przyszłością, czy motywują się.



Rozbiegają się, każdy na swoją pozycję. Mecz rozpoczną Borussen. Nad piłką staje dwóch piłkarzy, Hofmann i Lewandowski. Patrzą na siebie. Widzę w oczach Jonasa tę radość, cieszy się, że może rozpocząć grę, on, jeden z młodych, zdolnych, ukochanych graczy.

Wdech, wydech. Powietrze delikatnie poświstuje. Gwizdek. Start.

Piłka wędruje pomiędzy nogami, dotyka innych par butów. Piłkarze próbują zaprowadzić ją do bramki, ale ona nie chce, buntuje się.

Mecz od pierwszych minut przypomina przepychanki i grę "oko za oko, ząb za ząb". Kontra Dortmundu kończy się kontrą M'Gladbach. I jeszcze sędzia, to nie będzie dla niego dobre spotkanie..


Powoli mija pierwsza połowa, jak na razie nie oglądaliśmy żadnej bramki. Boisko od dłuższego czasu przypomina ring, albo ja mam omamy.

Kolejna znakomita akcja Borussen, niestety nie udana. Kontra M'Gladbach, podanie za podaniem, piłka nie ubłagalnie zbliża się do bramki, piłkarze w białych koszulkach opanowują nasze pole karne. Wszyscy patrzą terasz w stronę Romana, co się dzieje, zamieszanie.. 31 minuta.. Rafael.. gol..

Ale my się nie poddajemy, nie możemy!
Wszystko zaczyna się od początku, walki, podania, nadzieja.




Jednak naszą nadzieję zmniejsza Max, który 9 minut po golu swojego kolegi, rozpoczyna zabawę z naszą defensywą i zdobywa bramkę na 0:2.

Żółto - czarni próbują odwrócić wynik, atakują.
Mają jeszcze 5 minut by zwiększyć swoje szanse na zmniejszenie przewagi w pierwszej połowie.

Niestety czas minął.

*P R Z E R W A*

Piłkarze bez zastanowienia ruszają w stronę szatni, czują że to nie będzie lekka przerwa.
W tym samym czasie kamera podróżuje po trybunach.
Wśród kibiców jest Miki, Neven i Kuba.


Zawsze obecni.

Chłopaki wychodzą z szatni zamyśleni, prawie potykają się o własne nogi. Przez ekran czuję jak bije od nich mieszanka, nadziei, smutku, zawodu.
W głębi serca wiem że wygrają, a przynajmniej remisują. Jednak w głowie huczy myśl: przegramy, to jest pewne, przegramy..
Mózgu, jesteś chory, jak możesz..


Druga połowa już się rozpoczęła, kolejne akcje, kolejne próby wyrównania, kolejny ślepy sędzia. Ups przepraszam to ten sam ślepy sędzia.

Kochany komentator Maks Schmelzer, Maks, Maks, Maks, Maks.. -,-

Wracając do meczu to wygląda to jak komedia, nieuznane bramki, brutalne walki o piłkę, ten mecz przeraża.



Ale nie poddajemy się!
Na boisko wchodzi Milo.
Z boiska zostaje wyrzucony Klopp.
Milo zdobywa bramkę.
Serca znów biją w rytm nadziei.
Na trybunach HEJA BVB!




Nie mamy już się. Mecz zaraz się skończy.
Gwizdek. Przegraliśmy.






____________________________________________________

Dokładnie, wróciłam.
Wiem, ze ten opis tak bardzo nie jest udany, to mam nadzieje ze wam się jednak spodoba..
Przepraszam, ze mnie tyle nie było, ale nie miałam zbyt sil, by cokolwiek pisać. Taka dłuższa chwila słabości. Ale już jest w miarę ok i mam nadzieje ze kolejny opis będzie lepszy, a Pszczółki nie przejma się za bardzo tym meczem i z Zenitem wygrają. Liga Mistrzów tak bardzo kochana *_*





Co do meczu: chłopaki grali dobrze, tylko sędzia był ślepy.
Dziękuję. Dobranoc.



<33
  • awatar Mushikushi.: Najważniejsze jest chyba to , że potrafią oni czerpać przyjemność z gry. :)
  • awatar Gość: PS. Bo mój Cristiano jest najlepszy na świecie <33
  • awatar Gość: Mi się wpis bardzo podoba,choć trochę smutny,bo Twoje Skarby straciły punkty...Ciesz się jutrzejszą Ligą Mistrzów,na pewno będzie lepiej! :) Ej genialnie piszesz o tych wszystkich emocjach! Ja czuję się tak samo,jednak nie umiem tak o tym pisać...W ogóle chwile słabości,to ja mam od początku roku i jakoś tak często nie chce mi się pisać,ale wiem,że tego potrzebuje. Musimy się bardziej mobilizować ;* A te słowa: "W głębi serca wiem że wygrają, a przynajmniej remisują. Jednak w głowie huczy myśl: przegramy, to jest pewne, przegramy.. Mózgu, jesteś chory, jak możesz"..Ja często mam tak samo,na prawdę! Uwielbiam Twojego bloga :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepraszam was bardzo, ale nie dodam opisu meczu. Oglądałam spotkanie Borussen, chodzi o to, że jestem w rozsypce psychicznej i nie mam siły. Postaram się dodać opis kolejnego meczu (Reprezentacja Polski), a jak na razie to was bardzo przepraszam i życzę miłego tygodnia.

Kilka zdjęć z meczu:










Miałam gdzieś jeszcze uśmiechniętego Kloppa, ale mi uciekł :c No nic.
Do zobaczenia miśki
  • awatar Gość: Jej mam nadzieję,że szybko sobie poradzisz z tą załamką...też tak często mam. Piłka zawsze jakoś pomaga prawda? ;) Szkoda,że nie znalazłaś Jurgena XD Nie mogę się już doczekać komentarzy po reprezentacjach! Trzymaj się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Liga Mistrzów - 1/8 finałów
Zenit St. Petersburg - Borussia Dortmund


Uśmiechy, śmiech, rozmowy, pokrzyki, machanie, podskakiwanie, tańczenie, pokazywanie języka, wybuchy energii, klaskanie, gwizdy, błądzące oczy, iskierki, serduszka, koszuli, żółty, czarny, niebieski, gwiazdki, wiatr, podenerwowania, zwiększone tępo, oszalałe bicie serca, hej hej fani na stadionieeee!!!


Wszyscy tu zaraz oszaleją od nadmiaru emocji.
Tak bardzo pragniemy wygranej, tak bardzo pragniemy by nasi piłkarze nie weszli do szatni ze łzami, tak bardzo pragniemy by podzielili się z nami uśmiechem szczęścia, tak bardzo pragniemy by nie zeszli do szatni z ciężarem na sercu, ciężarem zawiedzenia. Choć dobrze wiedzą, że nigdy nas nie zawodzą, to zawsze im to ciąży na serduszku. Niestety musza z tym ciężarem wejść na boisko w Petersburgu.. oby wyjechali stąd z serduszkiem wybuchającym szczęściem.

Ostatnia modlitwa, zaczyna się..

Piłkarze wchodzą na boisko jakby w zwolnionym tempie, patrzą na murawę, w niebo, na twarzach pojawiają się delikatne uśmiech, wdech wydech. Witanie, uściski, uśmiechy, skinanie głową, życzenia lalala. Zenit ustawia się na swojej połowie. Robimy tak samo, znaczy prawie..
Mecz rozpocznie Borussia, oby to wróżyło coś dobrego.. ściskamy kciuki!

Piłkarze patrzą po sobie. Mówią do siebie, bez słów. Ostatni uśmiech. Start.
Piła szybuje, delikatnie przystrzyga trawę. Podania są szybki, ale i dokładne. Nie dajmy jej sobie zabrać. Nie wolnooo!


Minuty mijają powoli, wydłużają chwile, zwiększają nasze emocje, tak bardzo chcą GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL !!!!!!!!!!!!!


Miki Bogiem !!!!! Kocham Kocham Kocham ♥ ♥ ♥


4 minuta !!! Heniu.. kochamy Cię!



Czas się ogarnąć, choć uśmiechy i krzyki kibiców powalają Zenit na kolana, musimy się ogarnąć i grać dalej, przed nami jeszcze 86 minut. Oby nie działo się jak z Marsylią. Remis. Oczekiwanie na zwycięskiego gola 83 minuty.. eh.. no nic.
Piłka znów szybuje, przelatuje kolejne metry w poszukiwaniu właściciela.
Co się dzieje, co się dzieje? Piłkę przejmuje Borussia Dortmund! Lecą z atakiem jak rakiety, akcja, podanie, pada strzał!!! GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Marco Reus!!! 5 minuta!


Kocham!!!! Kochamy!!!!


Uwielbiamy was!!!!!!



Tak dużo emocji, tak mało czasu
Jak na razie zaliczyliśmy katastrofalną czołówkę ze szczęściem, ale nie mów hop zanim nie przeskoczysz.. chociaż my już skaczemy od kilkunastu minut i jest dobrze. W powietrzu latają nuty naszej pieśni, zagłuszane hukiem naszych podskoków, och te zbiorowe orgazmy..

A piłkarze biegają (galopują) po boisku jakby małe jednorożce, zarzucają grzywą, oślepiają swoich rywali mocą z rogu. Podskakują, jakby szykowali się do lotu, a my z nimi. Oni z nami i tak cały czas. Żyjemy jakby w śnie. Uśmiechamy się, krzyczymy, piszczymy, tańczymy, dopiero połowa połowy, a my już nie wytrzymujemy.

Zenit stwarza sytuacje, ale kończą się tragizmem, to dobrze jak dla nas. My też mamy swoje okazję. Najczęściej to sprawka Lewego, albo Marco.

A czas mija, my chcemy by minął jak najszybciej. Kibice Zenitu chcą go więcej. Ale sędzia to dzieli, dodaje 1 minutę do tradycyjnych 45 minut.

Jednak i ta mija szybciutko, albo mój komputer oszalał i przyśpieszył czas, ale i tak go za to kocham *.*

*PRZERWA*

Kibice mają 15 minut by przygotować swoje gardła do drugiej połowy. Piłkarze mogą sobie odpocząć i wysłuchać w ciszy taty Kloppa.
Niektórzy rezerwowi już szybują po murawie, uśmiechają się, bawią piłką. Jam małe dzieci rano gdy dowiadują się że nie idą do szkoły.
Ale wszystko jeszcze przed nami, kolejne emocja tuż tuż.


Zawodnicy ustawiają się na swoich połowach. Niektórzy piłkarze jeszcze próbują rozgrzać się, machając przy tym zabawnie tyłkami.
Uśmiechają się, są leciutko zdenerwowani, ale już wracamy do gry.

Tym razem grę rozpoczynają gospodarze. Wymiana kilku szybkich podań i piłkę przejmują Borussen.
Akcja zastopowana, kontra Zenitu. Akcja zastopowana kontra Borussii. Akcja zastopowana kontra Zenitu. Stop. Kontra Borussii i tak w kółko. Padają strzały, ale żaden z nich nie zamienia się w Goooooool. Z jednej strony to dobrze - goście mają czyste konto , z drugiej źle - nie zwiększamy prowadzenia.
Czas zbliża się pomału do 60 minut. Na trybunach wciąż okrzyki, tańce, uśmiechy, machanie, skakanie hej hej kibice na stadionie!

Chwile chwile chwile stop! Zamieszanie w naszym polu karnym. Zawodnicy w niebieskich koszulkach rozrabiają.. Ej! Gdzie jest obrona?! Ostatnie podanie strzał. Piłka szybuje w powietrzu, przecina je. Nieubłaganie zbliża się do bramki. Wszystko jakby w zwolnionym tempie.. Teraz widzę, futbolówka zderza się z siatką, gol. 1:2 Do boju Pszczółki!

Piłka już na środku boiska. Kibice nadal krzyczą, a żółto-czarni piłkarze patrzą na siebie porozumiewawczo. Piłka w ruch, mknie po trawie. Szybka wymiana podań. Piłkę dostaje Marco Reus, ostatni zwód, podanie, Lewandowski, przyjmuje, strzela, GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Co za niesamowita odpowiedź!


Bramka za bramkę! <3


A piłkarze po raz kolejny tuuuuuuuuuuulą się na murawie! ^^



Co za szaleństwo na stadionie! Dziś jesteśmy nie do pokonania! Come Back !!!!!!!!!!!!!!!

Ojojoj niegrzeczni chłopcy są dzisiaj.. dobrze!!!

Futbolówka znów na środku boiska, tym razem to drużyna Hulk'a rozpocznie. Niebiescy zawodnicy, z podenerwowaniem spoglądają w przyszłość. Wiedzą, że za cios odpowiemy ciosem. Ale chcą walki, muszą walczyć. Gwizdek. Podanie za podanie. Kontra za kontrę. Strzał za strzał. Goli nie ma.
Zaraz minie 10 minut od poprzedniej bramki gospodarzy. Niebiescy wbiegają pod bramkę Romana. Co tam się dzieje? Dlaczego sędzia gwiżdże? Jaki faul do jasnej ciasnej -,-. Ciekawe gdzie, pozdrawiam..

Piłka ustawiona w polu karnym - rzut karny. Yeah -.-. Do piłki podchodzi Brazylijczyk. Broń Rom!
Hulk bierze rozbieg, strzela. Futbolówka pomknęła jak rakieta. Jakby to Rom obronił to chyba tylko twarzą + straszne obrażenia typu, brak żebów i złamany nos.. 2:3.



Tak.. em..

No nic. Piłkarze znów na swoich połowach. Po stronie Zenitu dziki szał, po naszej jeszcze większy. Zaczynamy.
Wymiana szybkich podań. Piłka dochodzi do Łukasz. Piszczu biegnie prawą stroną. Przed nim obrońca. Oddaje futbolówkę Robertowi, a ten po prostu zamienia strzał na GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
^^




Ostrzeeeegałam, cios za cios...




Piłkarz Zenitu załamali ręce. Potrzebowali by cudu, by w jakikolwiek sposób zremisować w tym meczu i jeszcze większego by go wygrać.

Przed nami jeszcze tylko 17 minut.

Piłka znów szybuje, przecina powietrze, ale akcje rozgrywają się tylko i na szczęście w środkowej części boiska.

Jeszcze tylko chwilka i idziemy robić IMPREZĘ!

Nie jednak nie, przepraszam, sędzia dolicza 4 minuty..

Dobra już. IMPREZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!

Ahahahahahahahahhaha!
Zenit St. Petersburg 2 - 4 Borussia Dortmund
Niezniszczalni żółto czarni! <3


To nie jest dobry wynik dla Borussii Dortmund..
To jest bardzo dobry wynik dla Borussii Dortmund!
via. komentator <3








Co to był za mecz?
Co to był za mecz?
Co to był za mecz?

Uwielbiam was kociaki XD
Tylko my potrafimy upaść i od razu wstać!
Na przekór fałszywym kibicom.
Na przekór kibicom z innych klubów.
Na przekór hejterom.
Dla? Borussen!

♥♥------------------------------------------♥♥

A w skrócie Kuba został mistrzem Paint'a.
Zagrał dzięki temu z chłopakami.
Wygrali(śmy) dzięki niemu.
I czas na imprezę. Dlatego żegnam się z wami i idę jeść ciasto, popić colą i balować całą noc.

Zostawią was z oto tą piosenką:


Zazdrosnym Matsem:




I Marco.. nom więc do zobaczenia miśki
idę balować
  • awatar Możesz więcej niż myślisz.: Dzięki bardzo! :) Im więcej takich słów tym lepiej! :D
  • awatar Mushikushi.: Lubię twojego bloga przede wszystkim za to ,że jest inny od wszystkich , i ciekawy :)
  • awatar Gość: Oglądałam początek tego meczu i pomyślałam o Tobie,że musisz być teraz strasznie szczęśliwa,bo jesteś chyba największą fanką Borussii jaką kojarzę :D Haha ej ale miałam bekę z tego rosyjskiego tłumacza na konferencji XD Reus...on mi się kiedyś podobał,ale potem przyszło 4:1 i się obraziłam na nich :P Gratulacje świetnego meczu,może spotkamy się w 1/4 :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
22 runda Bundesligi
Hamburg SV - Borussia Dortmund


Jest chłodne popołudnie. Słońce próbuje przebić się przez chmury, oświetlić twarze sportowców, którzy z nadzieją spoglądają w przyszłość. Kibice już od dłuższego czasu rozgrzewają swoje gardła i krzesełka. Już czas. Piłkarze niczym stado gazeli galopują w stronę szatni. Ostatnia narada i czas rozpocząć walkę.
Borussen wchodzą na murawę powoli, w rytmie, za nimi podąża Klopp, uśmiecha się. W głębi czujemy, że nie ma się czym martwić. Wiemy już, to będą nasze punkty. Jednak los przeciwstawi się temu i rozpęta burzę, którą przetrwają tylko prawdziwi kibice..



Piłka w ruch. Lata między nogami, szybko. Rozpoczęła się właśnie bitwa. Kibice zdzierają gardła, chcą rozpalić swoich zawodników jak maszynista w lokomotywie. Piłkarze suną po murawie jak rozpędzony pociąg, ale i tu nie można ominąć wykolejenia. W trakcie zderzenia się dwóch zawodników idą iskry, a piłka przechodzi w obce "ręce".
Mija minuta za minutą, zero goli, mnóstwo okazji, tysiące akcji, miliony podań. Z trybun po raz kolejny raz leci pieśń kibiców. Bez skutku.


Nagle prawą stroną rusza rozpędzony zawodnik gospodarzy. Ścigają go nasi obrońcy, ale on ucieka.
Kibice wstają, pokrzykują dalej, a on pędzi i pędzi. Zbliżają się do linii bramkowej, już prawie i go przegonią. Jednak piłkarz Hamburga nie poddaje się, wbija piłkę do pola karnego. Tam czeka na piłkę jeden z biało - niebieskich, przy nim Pierre, z przodu pędzi Piszczu. Piłka jest wysoko i nieubłaganie zbliża się do rozpędzonego gospodarza.
Rom nie wie co się dzieje, Łukasz próbuje wybić piłkę, a Auba majstruje coś z nogą. Piłka jest co raz bliżej, kibice łapią się za głowę, inni zakrywają twarz. Futbolówka uderza w głowę piłkarza z HSV i wpada do siatki.


Na ławce rezerwowych poruszenie, przełykają ślinę. Wpatrują się w cieszących gospodarzy martwym wzrokiem. Ale jest jeszcze szansa, strzelimy dwie bramki i impreza. "Damy radę" - powtarzają. To tylko dwie małe brameczki, czym jest Hamburg?
Ktoś na trybunach uśmiechnął się blado, a może to złudzenie?
Wracamy do gry, bitwy ciąg dalszy. Żółto - czarni nie dają za wygraną, walczą. Tak trzeba, musimy walczyć! Ostatnie spojrzenie sędziego na zegar. Przerwa.

Wszyscy zastanawiamy się co będzie w drugiej połowi, w ciszy wypatrujemy kolejnych 45 minut.
Kibice na trybu przygotowują się do kolejnej pieśni, w powietrzu powiewają złote flagi.
Jest ich niewiele, ale każda dodaje nadziei, chęci walki. Zwiększa puls i napawa dumą. Jesteśmy jak rodzina i nic tego nie zmieni.



Z szatni wychodzą drużyny. Na trybunach rozlega się pieśń. Wiem, że piłkarze są przejęci, ale czuję jak się uśmiechają, dziękują. Dziękują fanom na stadionie i tym przed monitorami, wiedzą, że jesteśmy, że będziemy, a oni też będą, zawsze.

Piłka w ruch, niczym naboje z broni maszynowych rusza w kierunku bramki. Pierwszy ostrzał Hamburgu - nic. Drugi - nic. Piąty - nic. A pieśni nie ucichły. Ściskamy kciuki, siedząc przed telewizorem, komputerem, radiem.. to nie ma znaczenia.
Broń rusza, amunicja się nie zmienia, cel też.

W uszach brzęczą słowa komentatora:
-Dortmund przegra z przedostatnią drużyną z tabeli?
-To bardzo możliwe..
-Przecież to tylko Hamburg..

Ale żółto - czarni się nie poddają, nigdy!

Kolejne faule. Atakują nas ciężką artylerią.
Najeżdżają czołgami, armatami, bombardują.
My nie możemy nic zrobić, atakujemy. Ale to nic nie zmienia. Nie brak nam skuteczności, brak nam celności.

Kolejna kontra, nasi chłopcy cofają się w stronę naszego pola karnego. Są jak chłopcy trzymający drewniane mieczyki próbujący ochronić dom przed czołgami. Strzał, gol.




Przewaga się zwiększa, nasza determinacja rośnie.
Niestety tu zwiększa się też agresja, faule. Biegnący piłkarz jest powalany na ziemię, a trawa go wita, raz miękko i przyjaźnie. Raz boleśnie i twardo.
W oczach piłkarzy można doszukać się łez. Nie które już mieszają się z potem, powoli spływają po policzkach. To owoce zmęczenie, smutku, bezradności, złamanej obietnicy...
Nie! Nikt nas nie zawodzi! Udowadniamy to śpiewem, szybującymi flagami, okrzykami sprzed monitorów.
Serca biją w rytm wiary i miłości, nie zwycięstwa i pieniędzy. "Pszczółki" to czują, z ich oczu znikają łzy, pojawia się wola walki. To kieruje teraz ich sercami, powoli drewniane miecze zmieniają się w broń palną. Jednak czasu jest coraz mniej, a misji coraz więcej.

Dla naszych kolejne kartki, dla przeciwników kolejne wolne.
Następny brutalny faul na Borussen, ale sędzia nie widzi, udaje, że nie widzi..




Minęło 90 minut, doliczone kilkadziesiąt sekund już nic nie zmienią, nasza armia oddaje zwycięstwo, choć w duszy bije wola walki. Nie ma sił. Ostatni faul.. rzut wolny.. dla Hamburga.. 40 metrów.. jeden z gospodarzy podchodzi do piłki.. patrzy w dal.. odmierza.. kilka kroków w tył.. wdech.. rozbieg.. strzał.. gol..









Koniec meczu - gwizdek.
Po policzkach powoli spływają łzy. Ale pieśń nadal szybuje, przekrzykuje fanów Hamburga.
Piłkarze przepraszająco patrzą w kamery, na trybuny.
"To koniec - zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec - mogliśmy więcej, przykro."


Uśmiechamy się mimowolnie, choć w piersi wali serce oszalałe ze złości, to wgłębi nic się nie zmieniło nadal was kochamy, wierzymy w wasz talent, nie macie za co przepraszać! To tradycja trzeba przegrać mecz z drużyną z końca, trzeba!


Żegnamy ich oklaskami, uśmiechami. Wszystko jeszcze przed nami! Jeszcze finały!

______________________________________________________♥

Przepraszam, wiem, to nie wyszło najlepiej, ale jestem przygnębiona. Nie, nie meczem. Komentarzami, wszędzie. Wyśmiewanie naszych Borussen, naszego klubu. To boli, tak nie wolno. Wszystko się może zdarzyć, ale nie wolno opuszczać piłkarzy tylko dlatego, że maja gorszy dzień.
Wypisywać u nich na profilach "żałosne", "śmieszne". Co z was za kibice do cholery?
Dla mnie wszystko jest jasne BYŁAM, JESTEM I BĘDĘ ZA BORUSSIĄ, CHOĆBY SIĘ PALIŁA ZIEMIA I WALIŁO SIĘ NIEBO! Dziękuję za walkę Pszczółki, dziękuję za wszystko! ♥♥♥


Uśmiechnięty Kuba Bardzo mnie pociesza i motywuje


----------------------------------------------------------

Już we wtorek gramy z Zenitem mecz w LM, nie mogę się doczekać! Trzymamy kciuki, a pieśń nadal szybuje! ♥


I taka piosenka na koniec



Bay miśki, do "zobaczenia"
  • awatar We live, as we dream! <3: Pięknie to wszystko napisane *.*. Nie zawsze można wygrywać, ale trzeba umieć godnie przyjąć porażkę a wierni kibice i tak zostaną na zawsze <3
  • awatar Gość: Też się jaram Ligą Mistrzów,jejku *.*
  • awatar Gość: Nie można zawsze wygrywać,ale pseudo kibice i osoby kibicujące innym klubom zawsze będą chciały Cię w takiej sytuacji zdołować,to jest żałosne...Real też miał słabsze momenty...W kibicowaniu chodzi o to,żeby przechodzić przez nie razem z drużyną. Fajnie,że tak dobrze o rozumiesz :) Też nigdy nie zostawię Realu,choćby grali w IV lidze <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Mam ferie, ale tak jakoś smutno i szaro, nienawidzę takiej pogody. Jednak zauważam, że zaczynam kochać ten smutek. Tego się boję. Boję się, że ogarnie mnie całą, że stanę się osobą zamkniętą w sobie. Nie chcę tego, ale powoli mnie to pochłania, jak dobra książka, powoli, ale z jakimś pieprzonym efektem...

"Nie zawsze masz wpływ na to co cię spotka, ale ZAWSZE masz wpływ na to jak zareagujesz."

a może właśnie o to chodzi, żeby się wkurzać i kochać dalej?

Zostawiam was z tą piosenką i pewnym zdjęciem, które pokochałam tak trochę

<3
Do potem Miśki
  • awatar Sportowaa: Fajny wpis : ) + fajne zdj."... Liczy się wiara - teraz tak na to patrze." < 3
  • awatar Mushikushi.: Każdy ma w życiu taki okres , że musi trochę odpocząć od wszystkich, odpocząć od uśmiechu. Choć masz racje nie można dać mu się całkowicie pochłonąć :)
  • awatar one last breath: Ja też się tak czuje nie raz, a na feriach to w ogóle nie miałam ochoty z nikim się widzieć ;/ ale wiesz co? to pomaga, jest lepiej, kiedy widzisz się z kimś i doceniasz obecność drugiej osoby...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
21 runda Bundesligi.
Borussia Dortmund - Eintracht Frankfurt




Mecz za raz się rozpocznie, na trybunach szał, po boisku spaceruje Ikay i Marco. Reusik nie zagra, ale i tak ciągnie go do piłki, tak wielkie uzależnienie..


Na boisku powoli rozpościera się żółty okrąg, zdobią go trzy czarne litery - BVB i dwie cyfry - 09. Materiał faluje. Dla niektórych to nie znaczy nic, dla nas to całe życie.
Przy bramkach pojawiają się flagi, też falują.
Zaraz wejdą.
Z boku boiska pojawiają się pierwsze plamki. Idą.
Powoli na zielonej scenie pojawiają się czarno-czerwono-białe i żółto-czarne plamki.
Piłkarze okrążają żółty okrąg. Co niektórzy patrzą w niebo, tak jakby chcieli tam coś odnaleźć.

To będzie trudna walka, Frankfurt będzie chciał się odegrać za wyeliminowanie ich z Pucharu Niemiec, a nam potrzebne jest kolejne zwycięstwo w walce o czołówkę tabeli.
Ostatni oddech - zaczęli.

Borussia od pierwszych minut robi dziki szał na połowie Frankfurtu. "Siła nacisku" na piłkarzy w czarno-czerwonych koszulkach jest tak mocna, że goście nie mogą wyjść z własnej połowy. Są jak zamknięci w klatce. Jednak walczą. Bezskutecznie.

Kolejne minuty mijają powoli, szczególnie dla piłkarzy i fanów gości. Nadal są oblegani.

Zbliża się dopiero 10 min. Borussen wciąż na połowie gości. Kolejny nieudany atak naszych chłopaków. Obrońca Frankfurtu przejmuje piłkę, chce rozpocząć kontratak, ale co to? Nagle nie wiadomo skąd pojawia się Miki. Wpada na obrońcę, odpiera mu piłkę i pędzi w stronę bramki.
Henio nie zastanawia się długo i oddaje piłkę rozpędzonemu Pierre. Auba nie zastanawia się, po prostu pakuje piłkę do siatki.






Kibice wpadają w szał. Wszyscy wstają, klaszczą, krzyczą śpiewają. Auba leci do kolegów, czas na wspólny przytulas. Taka mała bramka, a jak cieszy.

No nic, czas grać dalej. Grę rozpoczyna Frankfurt. Mieli piłkę i już jej nie mają. Gospodarze znów najeżdżają gości. Z tego co wiem to goście mają pierwszeństwo.. Lecz nie u nas, na naszym stadionie to my mamy pierwszeństwo wyboru, gdzie chcemy spędzić 45 min. NASZEJ imprezy.

Piłka wędruje od nogi do nogi, czasem przetnie je obrońca, bramkarz czy też inny gracz Frankfurtu.

Kolejne wybicie piłki za linię bramkową, rzut rożny dla naszych pszczółek.
Piłkę ustawia Miki, to on rozpocznie. Robi kilka kroków w tył. Spogląda w stronę pola karnego. Bierze oddech. To musi być idealne dośrodkowanie. Powoli wypuszcza powietrze ostatni raz spogląda w pole karne, teraz koncentruje się na piłce.
~ Wpadnij piłeczko wpadnij - mówią jego oczy.
Robi pierwszy krok piłka w powietrzu, szybuje do Friedricha. Piłkarz zbija ją głową. Futbolówka mknie w stronę bramki. Bramkarz gości nie pozwala jej wpaść do siatki po raz drugi. Piłka spada na murawę, pod nogi Auby. Pierre nie marnuje okazji, znów pozwala jej na bliski kontakt z siatką. Strzela drugą bramkę.



(kocham to zdjęcie *u*)

Grę znów rozpoczynają goście, jednak gośćmi są tylko na papierze. Borussia znów organizuje dziki napad na pole karne Frankfurtu i na bramkę Kevina.

Od początku meczu atmosfera naszego stadionu nam sprzyja, dwie bramki, mnóstwo okazji.
Jednak w pierwszej połowie zdobyliśmy aż i tylko dwa gole.

*PRZERWA*

Piłka już ustawiona, towarzyszą jej dwaj piłkarze.
Na stadionie wrzawa. Kibice Borussii jak i kibice Frankfurtu czekają na kolejne gole. Oddech. Start.

Ale nic się nie zmienia, Pszczółki znów narzucają tępo. Frankfurt nie ma wyjścia, musi się bronić całą jedenastką.

Lewandowski wbiega w pole karne, w jego stronę leci piłka, chwila "ciemności". Piłkarz ląduje na trawie. Jego plecy muskają zielone źdźbła trawy, podnosi się, nic mu nie jest. Dla niektórych ta informacja jest zbędna. Większość krzyczy zdrajca, inni nie krzyczą, uważają tak, ale nie krzyczą. W głębi każdy chce by wstał i grał.

Sędzia podbiega, wskazuje rzut karny. Trener Frankfurtu kręci głową. Zbyt pochopnie podyktował.
Wie, że jeśli Robert wykorzysta tę szansę, to jego podopieczni będą potrzebowali cudu, by wyrwać 3 pkt, a nawet tego jednego, małego punkcika.

Lewy patrzy na bramkarz, na piłkę i na bramkę. Ach ta podzielność uwagi . Patrzy, ale już nie wiem gdzie i na kogo. Oddech. Biegnie do piłki. Kopie ją z wielką siłą, a ona wpada do bramki, znów przytula się do siatki, ach ta miłość.


Kamera lata po trybunach, wszędzie uśmiechnięci fani. Krzyczą, machają, tańczą, podskakują..
Każdy mecz to dla nas jest jak finał, niesamowity.
Ostatnie zdjęcia przed wejściem obiektywu na murawę i na pożegnanie uśmiechnięty Hummi.


Wracamy do gry, taktyka się nie zmienia. My narzucamy tępo, goście próbują wprowadzić swoje argumenty. Bez skutecznie.
Czasami udaje im się przebić, wybić nas z rytmu lub po prostu sfaulować. Faulowaniem próbują powiedzieć coś ala' NIE PYSKUJ. Brakuje im argumentów.. ;c.

Mecz zmierza ku końcowi. Czas na zmiany.
Z ciekawością patrzymy - na ekrany telewizorów, komputerów, telebimów. Kibice, którzy mają ten zaszczyt i szczęście być na stadionie spoglądają na linię przy ławkach.

Spoglądam na piłkarza, na którego powoli wskazuje kamera. Przed naszymi oczami ukazuje się nr 14. Nad nim nazwisko JOJIĆ. Na twarzach automatycznie pojawia się uśmiech. W głowie "dam radę? dasz!"
Piłkarz wbiega na boisko, w między czasie przybija piątkę Miki'emu, który właśnie opuszcza boisko.
Kibice witają Milos'a okrzykami:
MILOS? JOOOOOOOOOJIĆ!

Chłopak wbiega na boisko, zajmuje miejsce. Biegnie równolegle z Lewym. Robert prowadzi piłkę. Biegnie szybko, zostawia obronę za plecami, przed nim bramkarz, przy nim Milos. Robert składa się do strzału, piłka leci kilka metrów, znów chce przytulić się z siatką. Jednak drogę blokuje jej Kevin. Piłka spada tuż pod nogi młodego debiutanta. Chłopak nie czeka, strzela. GOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!
Zaczynam się śmiać, nie ja jedna. Klaszczemy, krzyczymy. Najszybsza bramka debiutanta w Bundeslidze! 12 sekund od wejścia! Bo zwykłe wejście do gry w Dortmundzie jest zbyt przereklamowane. <3




TAK SIĘ BAWI, TAK SIĘ BAWI MILOS JOJIC!
TAK SIĘ BAWI, TAK SIĘ BAWI MILOS JOJIC!
TAK SIĘ BAWI, TAK SIĘ BAWI MILOS JOJIC!



Radości nie ma końca. Mijają kolejne minuty, a niektórzy wciąż mają w głowie Milos'a ojojoj.
W kolejnych minutach do ataku przystąpili jeszcze Jonas i Julian. Nie zwiększyli jednak rezultatu.

Mecz zakończył się równo z wybiciem 90 minuty.
*KONIEC*

♥_________________________________________________________________♥

To taki niesamowity dzień, mam ochotę tylko skakać i tańczyć .
1. Wygrana Borussen 4
2. Niesamowity debiut Milosa ♥
3. Trzeci złoty medal dla Polski. ♥
4. Medal od strażaka, wygrana o trzy tysięczne sekundy ♥
5. Czwarty złoty medal od Kamila ♥

Więcej takich meczy dla Milos'a!

>----------------------------------------------------------------------------------------<3



Jak się wtulił *.* Zazdroszczę tak trochę bardzo..
(stwierdzam, że uwielbiam to zdjęcie )

"Dzisiejszy medal dedykuję żonie i wcale nie dlatego, że wczoraj były Walentynki. Za to, że nie ma mnie wtedy, kiedy ona mnie potrzebuje, kiedy chciałaby żebym przy niej był, kiedy ja chciałbym przy niej być".
- Kamil Stoch

*.*

Do zobaczenie miśki
  • awatar Gość: Cudny weekend :D Złote medale i jeśli o mnie chodzi wygrana Realu :) Piękne słowa Stocha,kurde <3 Na prawdę świetnie piszesz,widzę jak bardzo to kochasz...Dla mnie Real też jest calutkim szczęściem więc rozumiem o czym piszesz. Świetny tytuł :D Hummels *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Walentynki.

Siemka
Po pierwsze, chce was przeprosić, że nie dodałam postu z ćwierćfinałów DFB - Pokal - Viertelfinale.
Nie miałam internetu przez ok. tydzień i miałam problem z dotarciem na stronę jak i obejrzenie meczu .
Jednak z tego co wiem, to Borussia wygrała, po bramce Auby i z tego co wiem doszliśmy do półfinałów, w których zmierzymy się z Wolfsburgiem.
Nuri'emu smakuje Auba :3
•-----------------------------------------------------------------------•
Dziś walentynki, szczerze mówiąc to nie przepadam za tym świętem. Jednak ma ono urok samo w sobie.
Choć i tak uważam, że jest ono drobną przesadą bardzo lubię apele szkolne z tej okazji. Ten był jednym z lepszych. Cała moja klasa wzięła w nim udział, chłopaki zrobili skecz o Kopciuszku (w skeczu wszystkie role grali chłopaki) -> był tak zajebiszczy, że cała sala ze śmiech prawie sikała
*książę w domu Kopciuszka, szuka właścicielki bucika (klapka)*

Narrator: Na pierwszą siostrę bucik był za mały. Na drugą ... w sam raz.

*książę podnosi się z lekkim przerażeniem i niepewnym uśmiechem spogląda na brzydką siostrę, brzydka siostra "uroczo" się uśmiecha*

Książę: Czy to twój bucik?
Brzydka siostra: Nie. Ale pasuje.
Książę: No to weźmy ślub.



W wykonaniu samych chłopaków to była takie prawdziwe XD.

W sumie to całą klasą mieliśmy tylko tańczyć belgijskiego, ale że u nas w klasie jest dwa razy więcej dziewczyn niż chłopców, musieliśmy jeszcze dobrać sobie pierwszoklasistów.
Mieliśmy kilka prób w klasie między ławkami i jedną próbę na scenie, a i tak nikt nie wiedział jak zakończyć. Całość efektownie zakończyła się tym, że ja zostałam bez partnera, jak sierotka na środku sceny . Mój kolega z innego miejsca też tylko on zdążył się schować za kulisy -,-
Ale przynajmniej było wesoło *.*
Kocham takie dni, gdy cała klasa nagle staje się zajebistą jednością i mamy do zrobienia coś więcej niż siedzenie w jednej klasie, a na przerwie, każdy w swoim koncie. Kocham moją klasę i nie żałuje tych trzech lat spędzonych z tymi wariatami, chętnie przeżyła bym to jeszcze raz.

Pasja moim kochankiem, jest naprawdę dobry w łóżku *.*

Jutro nasz dzień - DZIEŃ SINGLA <3
P.S. Wszystkie koziorożce mają jutro szczęśliwy dzień via. Fun Club ^^
Do jutra miśki.
Udanego dnia singla i wieczornych walentynek



"Moje myśli są o Tobie, i mój umysł jest Twój
Moje myśli należą do Ciebie i te słowa są wszystkim dla Ciebie."

 

 
20 runda Bundesligi
Werder Bremen - Borussia Dortmund
Piłkarze obu drużyn ustawiają się przed wejściem na boisko, każdemu zostaje przydzielony inny mały partner. Dziecko, które ma zaszczyt wprowadzić piłkarza na murawę. Mali towarzysze ubrani są w biało zielone stroje.
Zawodnicy podnoszą oczy każdego razi promyk światła dobiegający ze stadionu, powietrze świdrują okrzyki i oklaski kibiców Werder'u Bremen.
Wychodzą, kamera kolejno pokazuje piłkarzy, są spięci.
Jeszcze tylko chwilka, zaraz rozpocznie się gra, walka o 3 pkt.
"Ziomuś damy rade?"



No to start, przy piłce Borussia, piłkarze wbiegają na połowę Bremen, w szesnastkę Bremen.
Pierwsze próby zdobycia bramki nie powiodły się.
Mija 5 min., 10 min., grą kieruje Dortmund. Jednak nie udaje nam się zdobyć bramki.
Kolejne minuty mijają jakby szybciej. A z każdą następną sekundą ściska mi się serce.
DAWAJCIE CHŁOPAKI NOO!! JEDNA MAŁA BRAMECZKA, NO EJ!!
Lewy wbiega w pole karne, dostaje piłkę, pędzi jak rozzłoszczony byk. Przymierza, strzela i GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL !!!

Słychać głośne krzyki biegnące z trybun, ja osobiście skacze po łóżku .

Gramy dalej, Mija 30 min., 35 min. gospodarze zagrażają naszej bramce, na szczęście mamy Romana, który znów ratuje nam tyłki.
Akcja przenosi się do przodu, znaczy na połowę Bremen. Piłkę dostaje Miki. Biegnie wzdłuż pola karnego, drybluje, nikt mu nie przeszkadza ostatni drybling i strzał. GOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!


41 min. Henio! <3


Jeszcze tylko 4 min. i wreszcie chłopcy będą mogli odpocząć. Ale przed tem Bremen próbuje nam zagrozić i zmienić nasze prowadzenie. Na szczęście jak dla nas im się nie udało

*PRZERWA*

Piłkarze schodzą do szatni. Nie siedzą tam zbyt długo, wychodzą po ćwiczyć, rozgrzać się z rezerwowymi przed dalsza częścią meczu.
Jeden z naszych chłopaków popatrzył w niebo, jakby z pytaniem czy wszytko będzie dobrze.
Ja przynajmniej mam nadzieję, że Werder nie zmobilizuje się i nie odbierze nam wymarzonych 3 pkt.
Ostatnie próbne podania, zaraz znów będą grać.
Piłkarze zbierają się na swojej połowie, obejmują. Mówią coś, mobilizują się, chyba.
Ostatni wspólny okrzyk. Wracają na swoje pozycje, zaraz się zacznie..

Start. Borussia, po 1 min. znajduje się na połowie przeciwnika. Piłkę wybija piłkarz gospodarzy, zaczniemy z rzutu rożnego.
Marco ustawia piłkę w narożniku, podnosi rękę sygnalizując: TERAZ, W TEJ CHWILI BĘDĘ WRZUCAĆ PIŁKĘ, WIĘC USTAWCIE SIĘ ŁADNIE DO CHOLERY .
Najwidoczniej przeszło to telepatycznie do zespołu, bo Friedrich zdobył bramkę. *.*

(Kocham to zdjęcie Od dziś to moja tapetka XD)


Zwiększyliśmy naszą przewagę, teraz nic nas nie powstrzyma przed zdobyciem 3 pkt., chyba że Obraniak..

No nic, grajmy dalej. Mecz od 50 min. głównie rozgrywa się w środku boiska, ewentualnie zahacza o szesnastkę Bremen.
Werder odzyskuje piłkę i z rozpędem rusza w naszą stronę. Zawodnik gospodarzy jest nie do zatrzymania, nie jednak do zatrzymania.. rzut wolny dla Bremen, serio?
Gospodarze ustawiają piłkę kilka metrów od naszego pola karnego. Najprawdopodobniej strzału podejmie się Obraniak.
Rom ustawia mur. Czterech Borussen i Obraniak.
Najprawdopodobniej będzie strzelał bezpośrednio na bramkę, chwila prawdy. Wszystkim fanom zaciska się serce, chodź i tak wysoko prowadzimy.
Strzela......... w mur. Piłka wraca do niego i bum znów w mur.
(Te ich miny rozwalają system *.*)

Tym razem zabieramy mu piłkę i zaczynamy szybką kontrę.
Piłka wędruje do Marco. Reus wbiega w pole karne, otaczają go zielone punkciki. Z lewej strony wybiega Miki, chłopak z 11 na plecach i czerwonych bucikach oddaje mu futbolówkę piętką. Henio nie zastanawia się, strzela i?

GOOOOOOOOOOOOOL! :3



Asysta druga asysta Marco i drugi gol Miki'ego.
Czy mogło być piękniej?

Wracamy do gry. Piłka wędruje od połowy do połowy.
A komentatorzy chcą się podlizać Marco. Wychwalają go, och, jaki to on nie jest.
I Kevina też, cytaty z jego wywiadów i gdzie to on nie grał, ojojoj. Zakochali się w naszych chłopakach.

Gospodarze, non stop próbują zmienić rezultat, Piszczek chciał złamać poprzeczkę, a piłkarze Bremen jego. Więcej razy go faulowali niż trzeba..
Lewgo też, jednak arbiter ignoruje to, a za każdym razem jak Robert posyła mu pytające spojrzenie to odpowiada coś ala: TO JA TU JESTEM SĘDZIA, TO JA TU JESTEM KAT.





Czas na zmianę. Z boiska schodzi Marco Reus i Sven Bender.



Naszymi "zastrzyk nowych sił" będą Seba Kehl i Kevin Grosskreutz.<3

Kevin od razu włącza się do akcji, miał znakomitą okazję bramkową, niestety troszeczkę tam przestrzelił.
Piłka znowu lata od połowy do połowy, komenatorzy krytykują zespół Werder Bremen: ICH OBRONA PRZYPOMINA DZIŚ SER SZWAJCARSKI.

To końca zostało ok. 10 min. chwilowe zbliżenie na naszą ławkę rezerwowych.


Szkoda, że Milos nie wszedł na boisko, przydała by mus się szansa, skoro ma nam pomóc w dalszych meczach.
Jeszcze 5 min. do końca, kolejna kontra Borussen.
Lewy leci leci leci, pusta bramka, trafi? Musi!
Podbiega do niego jeden z gospodarzy. Robert robi jeszcze kilka maciupkich kroków, bramkarz jest już blisko. Lewandowski bierze wdech i strzela chłopakowi pomiędzy nogami. GOOOOL!
Piłkarz Bremen upada na murawę i zakrywa twarz dłońmi. Założenie tzw. siatki dla mnie jest czymś okropnym szczególnie przy dużym prowadzeniu..

Jeszcze tylko kilka minut, w zależności od arbitra. 89 min. gra przenosi się na naszą połowę, piłkarz Werder'u pokonuje kilka metrów, jest bardzo słabo kryty, oddaje strzał i gol. 1:5.
Bramkę zdobywa debiutant i pomimo tak wysokiego prowadzenia Borssen cieszy się tak jakby przynajmniej doprowadził do remisu. Nie mam mu za złe tego gola, niech się chłopak cieszy, zasłużył.
To naprawdę był ładny gol.

Równo z wybiciem 90 min. arbiter kończy mecz.
Komentator: NAJWIDOCZNIEJ NIE CHCE PRZEDŁUŻAĆ KATOWANIA KIBICÓW BREMEN.

A u nas? Impreza!
Kolejne 3 punkty zdobyte, gonimy Bayer!





-----------------------------------------------------

Ta piosenka tak mi jakoś pasuje dzisiaj do tego meczu
Do zobaczenia miśki!
  • awatar We live, as we dream! <3: Super to opisujesz, widać, że to co robisz jest tym co kochasz *.*
  • awatar Gość: Ooo rozsterzelały się Twoje Skarby :D Fajnie fajnie,najlepiej jest,gdy ligi są wyrównane,oby teraz forma szła tylko w górę ;) Świetnie opisujesz te mecze...Nie bardzo lubię Borussię,ale dzięki temu jakaś taka sympatia się pojawia XD Mam nadzieję,że będziesz to kontynuować. Trzymaj sie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No dobra, potwierdzam Pierwsza połowa za nami - już w czerwcu nasza córeczka będzie miała rodzeństwo! [Kuba]

No i BUM mamy potwierdzenie, jaram się. J
Jejciu jak cudownie *.* Ciekawe czy tym razem urodzi się mały Kubuś
Ale mniejsza, ważne żeby dzidziuś urodził się zdrowy, to najważniejsze!

Hahaha, na długo nie zapomną mojej reakcji na tę wiadomość XD. Siedzę sobie na angielskim, piszę kartkówkę i nagle powiadomienie, że Kuba dodał post na fb - pokaż - i pisk i łzy, pani przez chwilę obawiała się, że pójdą szyby -,-

Faken, jestem za wrażliwa..

No nic, w każdym razie można użądzać House Party, bo Kuba
Kto ze mną? XD

-------------------------------------------
Hummi i kolejna kontuzja. Tak bardzo, powrót - pierwszy skład - bum.
Zdrowiej szybko Mats, musimy dogonić ten Bayern!


------------------------------------------------
Milos Jojic : W Dortmundzie zostałem przywitany jak w rodzinie. (..) Wiem, że fani BVB są najlepsi w Niemczech. Nie mogę się doczekać, by stanąć na boisku.
* Milos skryty fan Dortmundu od zawsze ^^ *

-------------------------------------------------

Do jutra miśki, do meczu. :3


"Ona jest niczym zimna poranna kawa
Ja mam kaca po whisky i coli z poprzedniej nocy
Ona sprawi, że nagle zadrżę
I doprowadzi mnie do śmiechu, jakbym tylko ja zrozumiał jej żart" <33
  • awatar Eneduerabe.: jak się o tym dowiedziałam to byłam w takim szoku. cieszmy się jego szczęściem! ooo... byłoby świetnie gdyby był to chłopczyk, jeszcze jakby odziedziczył umiejętności po tatusiu to już w ogóle kosmos. :D
  • awatar Mushikushi.: Uwielbiam piosenki Eda Sheerana :) Fajnie , że Kuba będzie miał dziecko ^^ . Jak moja koleżanka mi powiedziała , że urodziła się jej siostra to się zacięłam na 3 minuty :O moje reakcje są dziwne :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
31.01.2014
Eintracht Brunszwik - Borussia Dortmund

Piłkarze wchodzą na murawę. Jest ciemno i najprawdopodobniej zimno, bo piłkarze wchodzą w rękawiczkach i maja świecące oczka, ale to chyba z nadmiaru emocji. Trybuny są pełne, znów dominuje czarno-żółty kolor, albo mi się wydaje z tego uzależnienia.
Piłkarze obu drużyn ustawiają się na swoich połowach. Grę rozpoczynają gospodarze (Brunszwik) i to oni są dyktatorami w pierwszych minutach.

Mecz się ciągnie, choć emocji nie brakuje, na trybunach jedna trybuna przekrzykuje drugą. Jak ja to kocham, siła głosu nazwy kluby, nie żadna walka na pięści czy wyzwiska.

Zbliża się 30 min. do akcji przystępuje Dortmund.
Piłkę dostaje Lewy, oddaje ją Marco, piłka znów do Lewego, Robert przerzuca do Auby, Pierre strzela główką i goooooooooooooooooooooooooooooooool!
https://31.media.tumblr.com/0f7ff6a39793037f626017880d5362af/tumblr_n0aem9057A1rly7k0o1_250.gif
https://24.media.tumblr.com/78040959643341305c169d1aace6f6ec/tumblr_n0aem9057A1rly7k0o2_r1_250.gif

Na trybunach wybucha bomba radości, krzyki, setki uśmiechów na trybunie gości, i setki face palmów na trybunie gospodarzy. A ja prawie zbiłam lampę.

"Radość ze zdobytej bramki to jeden wspólny orgazm" <3

No nic, trzeba grać dalej. Posiadanie piłki się zmienia, co chwile albo my jesteśmy u gości, albo oni są u nas. Brunszwik fauluje, rzut wolny. Brunszwik przejmuje piłkę, my ją wybijamy. I tak w koło.

Gwizdek na przerwę, można się trochę rozluźnić.
Nanana.


Wracamy do gry, tym razem to my rozpoczynamy, wciąż prowadzimy. Zbliża się 50 min. Sędzia dyktuje rzut rożny dla Brunszwiku. Piłka leci nisko nad ziemią. Sokratis walczy z przeciwnikiem przegrywa. Rywal podaje piętką do kolegi, Marco się zagapił, piłka dochodzi do Kessel'a .. wszystkim zaciska się serce, piłkarza nikt nie kryje, przed sobą ma tylko Romana i bramkę, trafi?
Czyżby kolejny mecz zakończył się dla nas remisem?
Najprawdopodobniej bo piłka wpada do siatki. Tym razem to my face palm'ujemy.


Każdy walczy o wygraną. Lewy próbuje strzelać jednak mu nie wychodzi, nie trafi, lub trafi w bramkarza, lub zabiorą mu piłkę zanim spróbuje strzelić, lub wcale jej nie dotknie. W sumie to oddał 69 strzałów w światło bramki.




Marco Reus też strzelał, albo z wolnego, albo po podaniu, albo sam walczył. Jednaka nie przyniosło to większych skutków. W sumie oddał 61 strzałów, celnych strzałów w światło bramki.

Marco strzela w chwili gdy się odwróciłam, usłyszałam podniesiony głos kibiców odwracam się gol? Nie, prawie. Sędzia odgwizdał spalonego, którego nie było.
Kolejna akcja, jest lekko po 60 min. Marco wpada w tłum obrońców, biegnie dalej. Zaciskam pięści, ściskam kciuki. Z lewej strony biegnie Auba, nikt go nie kryje, Reus podaje mu piłkę. Strzela. GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!
https://24.media.tumblr.com/2db2e61bee9b1ca11d5ff322564f3b7d/tumblr_n0aguolxuB1rly7k0o2_r1_250.gif
https://24.media.tumblr.com/50fe0e2f03bce36411c12d8aac6f7204/tumblr_n0aguolxuB1rly7k0o1_250.gif



Kolejny orgazm.

No dobra, trzeba się ogarnąć, gramy dalej.
Minuty płyną wolniej, zegar robi to specjalnie.
Już tylko chwilka.. Tak gwizdek, koniec.


Wygrywamy!
Całe trzy punkty dla nas!
Dogonimy Bayer, a potem Bayern. Nanana!

********
Co mnie najbardziej cieszy?
Powrót Hummelsa!
Hummi wraca i od razu podstawowy skład. <3
Jaram się! XD


No nic. Niedługo Liga Mistrzów, jaram się jeszcze bardziej. *.*

******
Skrót meczu. XD
******

Kocham tą piosenkę. Jezu, zakochałam sie znowu. *.*


  • awatar We live, as we dream! <3: Super wpis :D. Piosenka boska <3
  • awatar Gość: Świetny wpis,gratuluję zwycięstwa :D Szkoda,że ten Bayern tyle wygrywa,liga byłaby bardziej emocjonująca...Na szczęście jest Liga Mistrzów,też nie mogę się już doczekać <3 Najlepsze uczucie jest wtedy,gdy piłkarze wracają po kontuzjach...U nas wczoraj kilka minut rozegrał Varane i też strasznie się cieszyłam :) Trzymaj się :*
  • awatar Mushikushi.: Kocham ta piosenkę Eda Sheerana. Kochac to największy prezent jaki możemy dać rodzinie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Kuba dziś przeszedł operację. Cały dzień się denerwowałam, brzuch mnie bolała. Bałam się, że mogą mu to kolano jeszcze bardziej spieldolić.
Na szczęście Kuba odpoczywa już po. Teraz z pozytywnym nastawieniem zaczyna walkę o powrót. Trzymamy kciuki!
Tak bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość, mogę się wreszcie uśmiechać w pełni i nie martwić się już tak bardzo. Uf xd




Wideo od jednego z fana. Piękne *.*
Płakałam na tym.

**
Milos Jojic podpisał z Borussią czteroletni kontrakt. 21-latek może występować niemal na wszystkich pozycjach w ofensywie - może być alternatywą zarówno dla Jakuba Błaszczykowskiego, jak i Henrikha Mkhitaryana czy Nuriego Sahina.

Mam nadzieję, że Milos dobrze zastąpi Kubę.
Trzymamy kciuki chłopie!

**
Mały spamik ze zdj. znalezionymi w internetach <3 :







*.*
RĘKAWY
*.*


Tak bardzo zakochałam się w tej piosence.
*.*

Opowiadajcie jak wam mija czas
Bajo :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kuba też od razu pogodził się z tym, co go spotkało. Będzie walczył. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że ważne jest otoczenie – przede wszystkim wsparcie rodziny. Ja takie miałem i to dawało mi dużo siły. Rodzinę Kuby znam i wiem, że będzie w identycznej sytuacji. Zresztą Kuba nie z takimi problemami sobie radził, więc jestem przekonany, że się podniesie. ~Łukasz Piszczek


"Ciężko jest wtedy wstać i znaleźć sens dalszej egzystencji. Ale ja Ci mówię: Wstań i walcz. To Twoje życie, Twój największy skarb.
(...)
Nie poddawaj się!"



To jest piękne, że w tym świecie pełnym przekrętów, hajsu i złudzeń są jeszcze ludzie,
którzy potrafią walczyć i są ludzie, którym bezinteresownie zależy na nas.

Kuba Błaszczykowski -
walka i ambicja to jego definicja!

To jest wspaniały człowiek, tak naprawdę dzięki niemu zaczęłam żyć marzeniami, jego historia
i to co robi dało mi bardzo dużo, tak dużo, że nie do opisania motywacji.

Paweł Szymański - Napotkała Cię przeszkoda tylko po to, abyś mógł ją pokonać i wrócić silniejszy.




"Jeśli jesteś dobrą piłką, to im mocniej Cie kopną, tym wyżej się wznosisz." ~ Tristan Bernard
  • awatar Gość: Oj Kuba się nigdy nie podda,wszyscy to wiedzą <3 Ale piękne te słowa wsparcia od kolegów :) Myślę,że cała Polska i nie tylko jest z nim teraz,trzymaj się ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›